Ubiegły tydzień z pewnością był jednym z najdziwniejszych tygodni giełdowych, jakie widziałem od początku istnienia giełdy. Wprawdzie zdarzały się sesje wzrostowe bez dużych obrotów, przy mizernej aktywności inwestorów, ale zazwyczaj trwało to dość krótko, po czym notowania akcji "wracały do normy". Zadziwiająca jest bezkarność byków. Indeksy giełdowe odrobiły większość strat, a podaży jak nie było, tak nie ma. Czy to przypadek? Wygląda na to, że nie. Kto ma sprzedawać? Zakładając, że zagraniczni inwestorzy zrealizowali częściowo swoje zyski, a pozostawione nadwyżki akcji już ich nie palą, to na nasze fundusze po stronie sprzedaży nie liczyłbym. łatwość, z jaką można podźwignąć indeksy sprawiła, że "tajemnicze siły" pilnują cen wybranych akcji blue chips, stąd też najbardziej rośnie WIG20. Sytuacja jest o tyle ciekawa, że w ostatnim czasie również w Stanach Zjednoczonych indeks Dow Jones zachowuje się lepiej od S&P 500.
Zainteresowanie tylko wybranymi, dużymi spółkami karze przypuszczać, że potencjalnym kupującym zależy bardziej na poprawieniu wyników zarządzania, aniżeli na zwiększeniu zaangażowania w akcje. Stąd też szybki wzrost indeksów, bez obrotów i, co najgorsze, bez okresu akumulacji akcji. Szybki spadek i równie szybki wzrost to w dłuższej perspektywie nic dobrego. Niemniej jednak wydaje się, że cel został osiągnięty. Fala umorzeń z funduszy inwestycyjnych w obliczu powrotu "hossy" na giełdę powinna zostać powstrzymana. Jest to o tyle istotne, że powszechnie oczekiwana jeszcze jedna fala spadkowa na giełdzie, miała być wywołana teoretycznie przez fundusze inwestycyjne.
Hurraoptymizm udzielił się również inwestującym na rynku futures. Baza pomiędzy kontraktami a WIG20 "przekręciła się" z minus 90 punktów na plus 20 punktów. To od dawien dawna nie widziana sytuacja. Wprawdzie po części tak duża ujemna baza wynikała z faktu dnia ustalenia dywidendy KGHM-u, ale mimo wszystko - 90 punktów to była przesada. Dodatnia baza oznacza kłopoty dla posiadaczy akcji, więc nie zdziwi mnie spadek indeksów. W końcu po takim wzroście korekta jest wręcz wskazana.