Piątkowy raport z amerykańskiego rynku pracy nieco zaskoczył in minus. Natomiast zgodna z oczekiwaniami była reakcja dolara po jego publikacji. Jego notowania poszły mocno w dół. Inwestorzy potraktowali raport jako element sprzyjający przerwaniu cyklu podwyżek stóp w USA. Mniejsze tempo tworzenia nowych miejsc pracy to gorsza pozycja pracownika na rynku pracy, a to sprzyja ograniczaniu presji płacowej. Ruch spadkowy dolara nie był kontynuowany w kolejnych godzinach notowań, co może wskazywać na wątpliwości części inwestorów, że rzeczywiście ma to istotne znaczenie z punktu widzenia polityki pieniężnej w USA. Ostatecznie euro podrożało o niecałe pół centa, do 1,282 USD.

Można było oczekiwać, że w takiej sytuacji lepiej wypadnie złoty. Zyskał jednak tylko wobec dolara

(1 grosz), nie zmienił się kurs wobec euro. Za amerykańską walutę pod koniec dnia płacono 3,136 zł, za wspólną 4,022 zł. Podobnie działo się z innymi

walutami z rynków wschodzących, co oznacza

utrzymanie wyraźnej korelacji z ostatnich tygodni.