Informacje z banków po pierwszym tygodniu obowiązywania tzw. rekomendacji S, ograniczającej dostępność kredytów walutowych dla części klientów, nie wskazują na spadek na rynku kredytów mieszkaniowych. Eksperci chcą jednak poczekać 2-3 miesiące z dokładną oceną sytuacji. Zdaniem Arkadiusza Rembowskiego, dyrektora ds. rozwoju produktów finansowych Money Expert, firmy doradztwa finansowego, w kredytach mieszkaniowych trend się nie zmienił i nadal jest olbrzymie zainteresowanie klientów. A. Rembowski uważa, że część popytu na kredyty walutowe była spowodowana niższą ceną w porównaniu z kredytami złotowymi, a nie tylko - większą dostępnością dla osób nie posiadających zdolności kredytowej w złotych. - Obecnie pojawiają się bardzo atrakcyjne kredyty w złotych, gdzie np. marża w pierwszym okresie wynosi tylko 0,4 pkt proc. Banki zaczynają rywalizować także na rynku kredytów złotowych, dotychczas większa konkurencja była w kredytach walutowych - mówi A. Rembowski.
Według Agnieszki Nachyły, dyrektor departamentu marketingu bankowości hipotecznej Banku Millennium, w lipcu i sierpniu może nieco spaść zainteresowanie kredytami hipotecznymi. - Jednak przyczyną jest sezon urlopowy oraz to, że wiele osób, które planowały zaciągnąć kredyt w sierpniu czy wrześniu, przyspieszyło swoje decyzje - powiedziała. Jednak w ocenie banku - w drugiej połowie roku nie należy zakładać spadku popytu na kredyty mieszkaniowe. Deweloperzy są bowiem bardzo optymistycznie nastawieni do koniunktury w budownictwie i popytu klientów na mieszkania.
- Nie zauważyliśmy gwałtownej zmiany w popycie na kredyty hipoteczne po 1 lipca - stwierdził Marek Kłuciński, rzecznik PKO BP, największego gracza na rynku kredytów na cele mieszkaniowe.
PAP