Firma eCard, zajmująca się rozliczaniem transakcji internetowych, jest dziesiątą spółką, która pojawiła się w tym roku na warszawskim parkiecie. - Na giełdzie nie ma sezonu ogórkowego. Podkreślam też po raz kolejny, że daje ona szanse rozwoju także małym i średnim przedsiębiorstwom - powiedział Ludwik Sobolewski, prezes GPW.
Akcjonariusze zadowoleni
- Status spółki giełdowej jest bardzo ważny dla nas, ale i dla naszych partnerów biznesowych. Pozyskaliśmy też pieniądze. Możemy realizować strategię rozwoju. Interesuje nas stabilny wzrost i zadowolenie akcjonariuszy - stwierdził Konrad Korobowicz, prezes eCardu. A właściciele firmy mieli wczoraj powody do zadowolenia. Na parkiecie pojawiły się zarówno prawa do nowych akcji (PDA), jak i "stare" akcje eCardu. W pierwszych transakcjach kurs i jednych, i drugich wyniósł 2,65 zł. W ofercie publicznej inwestorzy płacili po 2 zł. To daje zysk w wysokości 32,5 procent. W ciągu dnia notowania systematycznie rosły. Na zamknięciu sesji cena PDA wyniosła 3,43 zł, a "starych" akcji - 3,7 zł.
Spółka sprzedała w ofercie publicznej w sumie 4 mln nowych akcji. Ponadto dotychczasowi akcjonariusze - Capital Partners i PerMobile - pozbyli się 3 mln papierów, po 1,5 mln każdy. Walory sprzedawane były po cenie znacznie niższej niż maksymalna (3,5 zł). eCard zapewnia jednak, że nie wpłynie to na realizację jego planów. Redukcja w transzy inwestorów indywidualnych, która obejmowała 1,5 mln akcji, wyniosła 89,23 proc.
Straty? Nie szkodzi