Trwający od marca kryzys polityczny na Ukrainie przedłuża się. - Inwestorzy będą na razie zachowywać się spokojnie, choć zaczyna już im brakować cierpliwości - przewiduje w rozmowie z "Parkietem" Anastasija Nazarenko z banku inwestycyjnego Concorde Capital. Po wtorkowych bójkach w parlamencie i wyborze Wiktora Janukowycza na kandydata na premiera wartość indeksu ukraińskiej giełdy spadła o 0,74 proc.
Emocje w polityce,
rynek bez paniki
Od marcowych wyborów parlamentarnych nie udało się sformować koalicji, która powołałaby nowy rząd. Obecnego premiera Jurija Jechanurowa może zastąpić Wiktor Janukowycz, szef Partii Regionów. Do 24 lipca powinna zostać powierzona misja sformowania rządu.
- Miernikiem zachowań inwestorów były wahania dochodowości obligacji dzięsięcioletnich - twierdzi Andriej Woronin, analityk z Foyl Securities. W momencie podpisania porozumienia koalicyjnego między komunistami, socjalistami a Partią Regionów dochodowość papierów zmniejszyła się o 0,6 proc., co świadczy o mniejszym ryzyku tego typu inwestycji. Z kolei po doniesieniach o tym, że Julia Tymoszenko miałaby zostać premierem, dochodowość walorów zwiększyła się o 1,1 proc. - Wynika z tego, że dla inwestorów mniej ryzykowna jest perspektywa rządów "niebieskich" niż "pomarańczowych" - mówi Woronin.