Druga co do wielkości firma w branży fonograficznej będzie musiała się podzielić? Unijny Sąd Pierwszej Instancji w Luksemburgu anulował zgodę Komisji Europejskiej na fuzję Sony Music i BMG, do której doszło dwa lata temu. Jest to bezprecedensowa decyzja, bo dotąd żadnej zgody Komisji na łączenie się firm nie udało się podważyć.

Z wnioskiem o unieważnienie fuzji do unijnego sądu zwróciło się stowarzyszenie Impala, skupiające 2,5 tys. małych firm fonograficznych. Argumentowało, że powstały z mariażu koncern Sony BMG zdobył na tyle silną pozycję w branży, że może ograniczyć to konkurencję i promocję nowych artystów.

Stworzona dwa lata temu firma, z wydzielenia oddziałów muzycznych Sony i niemieckiego Bertelsmanna, na razie nie musi się dzielić, choć sprawa wróciła do punktu wyjścia. Komisja jeszcze raz będzie badać wpływ połączenia na konkurencję w branży, biorąc pod uwagę bieżące warunki. Ma też prawo odwołać się od sądowej decyzji.

Wczorajsze orzeczenie ma spore znaczenie dla numeru trzy i cztery w branży nagraniowej, czyli brytyjskiej firmy EMI i amerykańskiej Warner Music, które coraz mocniej ciągną do siebie. Na razie toczą walkę o to, kto będzie przejmującym, a kto przejętym. Sęk w tym, że z tego mariażu powstałby podmiot większy od Sony BMG, a niewiele ustępujący rynkowemu liderowi Universal Music. Czołowa trójka firm kontrolowałaby ponad 80 proc. rynku sprzedaży muzyki na świecie, dlatego Komisja może mieć spore obawy przed wydaniem zgody na fuzję brytyjsko-amerykańskiego tandemu i przecenili wczoraj akcje EMI o ponad 10 proc., a Warner Music o ponad 14 proc.

Bloomberg, Reuters