Dałem się trochę w ostatnie dni nabrać na ocenianie rynku z sesji na sesję w momencie, gdy podlega on wielu spekulacyjnym wahaniom. Moją czujność najbardziej uśpiła sesja środowa, gdzie po raz pierwszy od tygodnia władzę nad GPW przejął rynek kasowy, a największe fundusze ujawniły swoją aktywność, mimo już bardzo wysokich poziomów WIG20.
Czwartek pokazał jednak, że poczucie bezpieczeństwa było trochę złudne. Od początku sesji na WIG20 trwało osuwanie, a popyt praktycznie nie istniał. Jedyne pocieszenie, jakie można znaleźć dla byków, to fakt, że wszystko odbywało się bez obrotu i na niższe poziomy schodziliśmy bez żadnych większych transakcji. Nie było presji podaży, jaką z reguły ogląda się na takich spadkowych sesjach, a jedynie było to odstawienie popytu na niższy poziom. Wyglądało to tak, jakby wszystkie fundusze nagle wstrzymały się z kupnem, przestraszone fatalną sesją w USA, napięciami w geopolityce (Bliski Wschód) czy mocnymi spadkami indeksów regionu. Na większości spółek dziury w ofertach po stronie popytu były tak duże, że wystarczyły niewielkie zlecenia sprzedaży, by mocno przecenić kursy.
Niedźwiedzie wykorzystały to tuż po 14.00, gdy na kontraktach poszła gigantyczna podaż (było ponad 1500 szt. na pojedynczych poziomach) i załamały się notowania na rynku kasowym. Nie do końca jest jasne, czy była to kolejna spekulacja, czy tylko zamykanie wcześniej otwartych pozycji arbitrażystów. Równie dobrze impulsem do spadku dla wielu inwestorów mogło być systematyczne obniżanie liczby otwartych pozycji, które oglądaliśmy od początku sesji. To mogło sugerować zamykanie spekulacyjnych długich pozycji otwieranych w czasie ostatniej fali wzrostowej.
Na kolejną sesję postuluję kubeł zimnej wody i nieco szersze spojrzenie na rynek - rzut oka na polską i amerykańską gospodarkę oraz prześledzenie kalendarza publikacji wyników spółek przyniesie więcej korzyści w długim terminie niż śledzenie skoków kursu KGHM po +5 proc. (środa) lub -8 proc. (czwartek). Na razie na wyniki spółek patrzymy tylko w USA i dziś w centrum uwagi będzie General Electric. Jeśli chodzi o dane makro, to w Polsce o 14.00 poznamy inflację w czerwcu, którą na początku miesiąca "zdradza" MF (+0,9 proc.), a w Stanach o 14.30 ważne dane o sprzedaży detalicznej w czerwcu oraz o 15.50 indeks nastroju U. Michigan w lipcu.