Ceny złota szły wczoraj w górę trzeci dzień z rzędu. Inwestorzy przystąpili do wzmożonych zakupów tego kruszcu, uchodzącego za bezpieczną lokatę, po izraelskich atakach na Liban. Niepokój na rynkach wywołuje też utrzymujące się napięcie wokół północnokoreańskiego programu nuklearnego.
W wyniku izraelskich nalotów na libańskie lotniska, w tym na międzynarodowy port w Bejrucie, zginęło co najmniej 30 osób. Walki w Libanie otworzyły drugi front obecnego konfliktu na Bliskim Wschodzie. Od trzech tygodni trwa izraelska interwencja w należącej do Palestyńczyków Strefie Gazy.
Korea Północna odrzuciła chiński apel o wznowienie rozmów, zawieszonych od listopada, a świat wciąż ma w pamięci niedawne demonstracyjne odpalenie kilku koreańskich rakiet. Wielu inwestorów kupuje złoto, traktując je jako zabezpieczenie w czasach napięć na arenie międzynarodowej.
Złoto drożało wczoraj również dlatego, że kolejne rekordy padły na rynku ropy naftowej. Ceny baryłki zarówno w Londynie, jak i Nowym Jorku przekroczyły barierę 76 USD. Tak droga ropa zwiększa ryzyko wzrostu inflacji. Wobec takich zagrożeń wielu inwestorów woli lokować środki w złoto, bo wszelkie inne aktywa przy dużej inflacji tracą na wartości, a ten szlachetny kruszec i na to jest odporny.
Wczoraj na popołudniowym fixingu w Londynie cena złota wzrosła o 80 centów do 649,50 USD za uncję. Przed tygodniem za uncję płacono 589,25 USD.