Warszawska prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie wykorzystywania przez Konrada Łapińskiego wiedzy o inwestycjach funduszu, którym zarządza, oraz czerpania z tego osobistych korzyści
W "Parkiecie" informowali?my już, że zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa skierowała do prokuratury Komisja Papierów Wartościowych i Giełd. Szczegóły nie były znane. Teraz udało nam się dowiedzieć, o jakie transakcje chodzi. Wiadomo już także, że prokuratura zdecydowała się wszcząć śledztwo w sprawie.
Jaki to mechanizm?
Komisji i prokuraturze nie spodobało się to, że 16 grudnia, w dniu wygaśnięcia jednej z serii kontraktów na WIG20, na prywatnym rachunku zarządzającego funduszami Skarbca znajdowały się długie pozycje (co oznacza, że wcześniej kupował kontrakty). W tym samym dniu, w ostatniej godzinie notowań, Konrad Łapiński zamykał pozycje arbitrażowe na rachunku funduszu inwestycyjnego, tzn. kupował akcje, a z kontraktami czekał do wygaśnięcia. K. Łapiński kupował akcje dla funduszu tak zwanymi koszykami - co kilkanaście sekund między godziną 15.10 a 16.10 wysyłał zlecenie dotyczące akcji spółek wchodzących w skład indeksu WIG20. O zaobserwowanym zjawisku zamykania pozycji przez arbitrażystów pisaliśmy 17 grudnia 2005 r. w artykule pod tytułem "Świąteczne czarowanie na GPW". Z naszych szacunków wynikało, że ich zlecenia zwiększyły wówczas obroty na rynku akcji o około 180 mln zł. Część popytu pochodziła z funduszy Skarbca. W efekcie indeks zyskał prawie 30 pkt. Wycena grudniowych kontraktów na WIG20 zwiększyła się natomiast o 20 pkt.
Zarządzający zarobił