Praterm podpisał przedwstępną umowę z Kredyt Bankiem dotyczącą przejęcia długów Elektrociepłowni Tychy. Za 106 mln zł wierzytelności zapłaci 95,1 proc. wartości nominalnej, czyli 100,8 mln zł. Umowa jest warunkowa. Giełdowa spółka ciepłownicza nie kupi długów EC Tychy, jeżeli nie zostanie jej inwestorem strategicznym (choć nawet wtedy obie strony nie wykluczają zawarcia transakcji). Praterm złożył ofertę zakupu 85 proc. akcji przedsiębiorstwa od Skarbu Państwa.
Dlaczego giełdowa spółka chce przejąć długi EC Tychy od największego wierzyciela? - Do zakupu akcji od Skarbu Państwa podchodzimy bardzo poważnie. Transakcja z Kredyt Bankiem zapewnia nam duże bezpieczeństwo. Mamy zagwarantowaną przewidywalność działań największego wierzyciela. Dodam, że wszyscy potencjalni inwestorzy elektrociepłowni rozmawiali z Kredyt Bankiem. Wynegocjowane dyskonto nas satysfakcjonuje - mówi Edward Kowalewski, prezes Pratermu.
W piątek minął termin, kiedy inwestorzy z tzw. krótkiej listy mieli złożyć wiążące oferty w ministerstwie skarbu na zakup EC Tychy. Z naszych informacji wynika, że nikt się nie wycofał. O przejęcie elektorciepłowni poza Pratermem starają się: Dalkia Polska, Energetyka Dwory, konsorcjum PEC Tychy i Towarzystwo Energo-Utech. Co o umowie Pratermu z Kredyt Bankiem sądzą inni potencjalni inwestorzy? - I tak w sprawie wyboru partnera dla EC Tychy kluczowa będzie decyzja ministra skarbu - mówi Jan Suchy, wiceprezes PEC Tychy. Przedstawiciele Dalkia Polska odmówili komentarza.
EC Tychy mogą mieć nowego właściciela do końca wakacji. - Interesuje nas partner, który zapewni nam szeroki program inwestycyjny. Osobiście prosiłem w ministerstwie skarbu, aby jeśli to możliwe, przyśpieszyć prywatyzację. EC Tychy to dobra firma - mówi Edward Długaj, prezes EC Tychy.
EC Tychy