Reklama

Ropa po sto dolarów zaszkodzi gospodarce

Publikacja: 15.07.2006 08:41

Ceny ropy naftowej biły w piątek kolejne rekordy i przekraczały kolejne bariery. Za baryłkę z dostawą w sierpniu płacono w Nowym Jorku ponad 78 dolarów.

Ropa w ostatnich dniach drożeje tak gwałtownie przede wszystkim dlatego, że wzrost napięcia na Bliskim Wschodzie i w Nigerii grozi zmniejszeniem dostaw tego surowca. Wprawdzie włoska firma Eni zapewnia, że czwartkowe informacje "Guardiana" o ataku na jej rurociąg "nie miały nic wspólnego z rzeczywistością", ale przyznała, że rurociąg jest uszkodzony, tyle że jego naprawa potrwa krótko. Faktem jest jednak, że na skutek wewnętrznych konfliktów w Nigerii wydobycie ropy spadło tam w tym roku o ponad 630 tys. baryłek dziennie. Nigeryjska ropa pokrywa ok. 10 proc. amerykańskiego importu tego surowca i jest w tamtejszych rafineriach ceniona ze względu na niskie zasiarczenie.

Izraelskie ataki na Liban otworzyły drugi front konfliktu bliskowschodniego po trwającej od trzech tygodni interwencji w strefie Gazy. Brakuje tylko, by Hezbollah lub jakakolwiek inna organizacja uprowadziła jakiegoś Izraelczyka na terytorium Syrii, a wybuchnie tam wojna największa od 40 lat. Uczestników rynku naftowego szczególnie zaniepokoiła w tym kontekście wypowiedź prezydenta Iranu. Mahmud Ahmadinedżad ostrzegł, że atak Izraela na Syrię potraktuje jako napaść na cały świat islamski.

W przyszłym tygodniu Rada Bezpieczeństwa ma głosować za rezolucją wzywającą Iran do wstrzymania programu nuklearnego. Jeśli władze w Teheranie zrealizują wcześniejsze groźby odwetu na uchwalenie sankcji, to mogą wstrzymać eksport swojej ropy i zablokować cieśninę Omruz. Tamtędy dostarczana jest na rynek prawie jedna czwarta światowych dostaw ropy. Jeśli taki scenariusz się sprawdzi, cena baryłki jeszcze w lecie może sięgnąć stu dolarów.

Tymczasem wysokie koszty ropy, ale także innych surowców już wpływają hamująco na wzrost gospodarczy Stanów Zjednoczonych. W najnowszym sondażu National Association for Business Economics 60 procent ankietowanych spółek odpowiedziało, że w II półroczu amerykańska gospodarka będzie rozwijała się w tempie 2 do 3 proc. w stosunku rocznym. 71 proc. firm przyznało, że w II kwartale jedynie częściowo zdołały zrealizować planowane podwyżki cen albo w ogóle im się to nie udało. Tym trudniej będzie im przenosić na klientów rosnące koszty surowców teraz, gdy gospodarka zaczyna zwalniać. W rezultacie zyski spółek będą mniejsze, niż jeszcze niedawno prognozowano. Ekonomiści przewidują, że PKB USA w IV kwartale wzrośnie o 2,8 proc. w porównaniu z 5,6 proc. w I kwartale.

Reklama
Reklama
Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama