Ceny miedzi rosną już od trzech tygodni i w minioną środę po raz pierwszy od końca maja przekroczyły poziom 8 tys. USD za tonę. Przyczyną ostatnich zwyżek są obawy, że spory płacowe w największej na świecie kopalni miedzi mogą doprowadzić do przerwania wydobycia, co jeszcze bardziej zwiększyłoby prognozowany deficyt na tym rynku.
Górnicy z kopalni Escondida w Chile zapowiadają strajk na przyszły miesiąc, jeśli związki zawodowe i zarząd nie zdołają osiągnąć porozumienia płacowego. Z kopalni tej w ub.r. pochodziło 8,5 proc. światowej produkcji miedzi. Zużycie tego metalu ma w tym roku wzrosnąć o 5 proc., do 17,6 mln ton i będzie większe od produkcji o 175 tys. ton, przewiduje w najnowszej prognozie Bloomsburry Minerals Economics Ltd. Już teraz robotnicy z kopalni Escondida wolniej jeżdżą ciężarówkami i odmawiają prowadzenia pojazdów wymagających napraw. Ta akcja i inne podobne działania nie przerwały pracy kopalni, ale wydobycie rudy zmniejszyło się o 20 proc. Rzecznik związków zawodowych ostrzegł, że jeśli BHP nie poprawi ofert, to produkcja może spaść nawet o jedną czwartą.
Wciąż utrzymuje się natomiast duży popyt na miedź i w rezultacie jej zapasy spadły od początku czerwca o 16 proc. JPMorgan o 8 proc., do 5818 USD, podniósł prognozowaną na ten rok średnią cenę miedzi. Pod koniec piątkowych notowań kontrakty terminowe z dostawą za trzy miesiące kosztowały 8080 USD za tonę, o 160 USD, 2 proc. więcej niż na zamknięciu dzień wcześniej. Na koniec minionego tygodnia kontrakty te kosztowały w Londynie 7740 USD.