Ostatnio opublikowane dane makroekonomiczne nie pozostawiają wątpliwości. Mamy w Polsce boom gospodarczy. Co ważne, nie jest to krótkotrwały wyskok, jak można było sądzić o silnym wzroście aktywności gospodarczej tuż przed wejściem Polski do UE, lecz kontynuacja trwającej od dłuższego czasu tendencji. Jakie są źródła obecnej prosperity polskiej gospodarki? Czy siłom napędowym szybkiego wzrostu gospodarczego na długo jeszcze wystarczy paliwa?
Jeśli chodzi o strukturę wzrostu PKB, coraz większą rolę ogrywa popyt krajowy, a w jego ramach relatywnie coraz istotniejszego znaczenia nabiera popyt konsumpcyjny. Temu ostatniemu sprzyja trwająca od końca 2003 r. systematyczna poprawa sytuacji na rynku pracy. Ostatnio wzrost zatrudnienia i tempo redukcji bezrobocia jeszcze bardziej przyspieszyło, a dynamika wynagrodzeń stopniowo wzrasta, co sugeruje, że źródło wzrostu popytu konsumpcyjnego szybko nie wyschnie.
Lepsze niż jeszcze niedawno oczekiwano zachowanie popytu konsumpcyjnego zmniejsza obawy o perspektywy aktywności inwestycyjnej. Kolejna fala aprecjacji złotego na początku 2006 r. mogła zniechęcać przedsiębiorstwa do dalszej ekspansji i zwiększania zdolności produkcyjnych, biorąc pod uwagę, że coraz większa część polskich firm w coraz większym stopniu opiera swą działalność na eksporcie. Jednocześnie jednak wyraźny wzrost popytu krajowego może skłonić firmy do podjęcia nowych projektów inwestycyjnych, bo nawet jeśli mocny złoty ograniczy oczekiwaną stopę zwrotu ze sprzedaży eksportowej, to nadzieje na dynamiczny rozwój można wiązać z rynkiem wewnętrznym.
Zresztą sektor eksportowy wykazał w ciągu paru ostatnich lat wyjątkową odporność na negatywne skutki umocnienia złotego. Sugeruje to, że mamy do czynienia ze zmianą strukturalną, której działanie jest silniejsze niż negatywne skutki trendu aprecjacji kursu złotego zapoczątkowanego w 2004 r. Czynnikiem, który uwolnił tkwiący w polskiej gospodarce silny potencjał eksportowy, było wejście Polski do UE, a wraz z tym zniesienie ostatnich barier utrudniających handel z krajami zachodnioeuropejskimi. Potencjałowi wzrostu eksportu nie grozi w przewidywalnym okresie wyczerpanie. Polskie towary, a także usługi będą jeszcze przez długi czas bardzo konkurencyjne na międzynarodowych rynkach. Trzeba też pamiętać, że stopniowo będą się ujawniać produkcyjne i eksportowe efekty zwiększonej w ostatnim czasie fali bezpośrednich inwestycji zagranicznych.
Z punktu widzenia szans na utrwalenie tendencji wzrostowych w gospodarce, niezwykle ważny jest fakt, że szybki wzrost PKB nie zaburza równowagi makroekonomicznej. W takiej sytuacji polska gospodarka nie była ani razu od początku transformacji gospodarczej. Co prawda w połowie lat 90. przeżywaliśmy już silny boom gospodarczy, ale towarzyszył temu wówczas rosnący niebezpiecznie deficyt na rachunku obrotów bieżących oraz silne napięcia inflacyjne. Teraz w obydwu przypadkach nie ma szczególnych powodów do obaw, a więc nie ma potrzeby dostosowania polityki makroekonomicznej, która pociągnęłaby za sobą pogorszenie koniunktury. Wygląda na to, że jesteśmy "skazani" co najmniej na kilka kwartałów bardzo szybkiego wzrostu PKB.