Reklama

Astarta okrężną drogą zmierza do Warszawy

Nasza oferta odbędzie się jeszcze w tym roku - zapewnił prezes Astarty Kijew Wiktor Iwanczik. Na GPW nie trafią jednak akcje ukraińskiej firmy, produkującej cukier, ale jej zarejestrowanego w Holandii właściciela

Publikacja: 19.07.2006 07:27

Spółka Astarta Holding, do której należy kijowski producent cukru, złożyła już w holenderskiej komisji papierów wartościowych prospekt i czeka na jego zatwierdzenie. Dopuszczenie do publicznego obrotu w Holandii pozwoli spółce, na zasadzie jednolitego paszportu, wprowadzić akcje na warszawski rynek. Takiej możliwości nie dawałaby, oczywiście, zgoda ukraińskiej komisji. Co więcej, zgodnie z tamtejszym prawem, Astarta musiałaby zadebiutować równolegle także na giełdzie w Kijowie, czego zarząd spółki nie chce.

Dlaczego Astartę Holding zarejestrowano w Holandii, a nie np. w Polsce? - Takiego wyboru dokonaliśmy po dogłębnej analizie. Chodzi o to, że holenderskie prawo jest najkorzystniejsze dla przyszłych inwestorów - wyjaśnił W. Iwanczik.

Na giełdzie do 1/3 kapitału?

Prezes nie chciał zdradzić, jak duża może być emisja jego spółki. - W ofercie publicznej sprzedaje się zazwyczaj akcje odpowiadające 25-33 proc. kapitału spółki - powiedział. - Astarta nie zamierza się tu zachowywać niestandardowo - dodał.

Obecnie spółka ma dwóch akcjonariuszy: Waleriego Korotkowa oraz prezesa Iwanczika. Każdy z nich ma po 50 proc. akcji. Dotychczasowi właściciele nie zamierzają utracić kontroli nad firmą w wyniku IPO. Nie wykluczają jednak, że gdyby zainteresowanie ofertą Astarty było wyjątkowo duże, inwestorzy giełdowi będą mogli, poza nowymi akcjami, kupić także niewielką część starych papierów.

Reklama
Reklama

- Nasi doradcy uważają, że w Polsce akcje warto zaoferować zarówno inwestorom instytucjonalnym, jak i drobnym graczom. Tak też zrobimy, choć nie mogę jeszcze powiedzieć, w jakich proporcjach - stwierdził W. Iwanczik.

Astarta planuje serię spotkań z przyszłymi inwestorami (tzw. road shows). Pierwsze z nich, jak mówi szef firmy, mogłyby się odbyć już niedługo. Kiedy dokładnie? Tego nie chce zdradzić.

W 2010 roku, zgodnie z przyjętą strategią, Astarta Kijew ma mieć 10 proc. udział w sprzedaży cukru na ukraińskim rynku. Pod koniec 2005 roku było to 3,2 proc. Dodajmy, że dwaj najwięksi konkurenci to UPK i Ukross. Pierwsza ma 12-proc., a druga 10-proc. udział w rynku.

Aby osiągnąć strategiczny cel, Astarta chce zwiększyć m.in. areał upraw z obecnych 73,5 tys. ha, do 120 tys. ha w 2010 roku. Pola, na których oprócz buraków cukrowych uprawiane są zboża i rośliny oleiste, spółka dzierżawi. Zarząd ma jednak nadzieję, że gdy Ukraina zniesie obowiązujące obecnie prawo zakazujące sprzedaży ziemi, Astarta będzie mogła kupić tereny, na których znajdują się jej uprawy. Docelowo w 2010 roku 70 proc. przerabianych buraków ma pochodzić z własnych pól. Teraz ten współczynnik wynosi ok. 31 proc.

Kierownictwo firmy uważa, że aby trzykrotnie zwiększyć udział rynkowy, niezbędne będzie zmodernizowanie posiadanych cukrowni i, być może, dokupienie kolejnych. Obecnie Astarta Kijew ma pięć zakładów.

Również biopaliwa

Reklama
Reklama

W. Iwanczik liczy na powodzenie oferty swojej spółki także z uwagi na bardzo dobrą koniunkturę, panujacą na światowym rynku. Cena cukru jest teraz najwyższa od 25 lat. Za tonę tego produktu płaci się już 400 euro. - Według naszych analityków, jesteśmy teraz na początku tego trendu, a ceny cukru będą rosły jeszcze przez około pięciu lat - mówi prezes.

Choć spółka wciąż uważa cukrownictwo za swój core biznes, liczy również na rozwój w innej bardzo perspektywicznej dziedzinie. - Chcemy się zaangażować w produkcję biopaliw - zadeklarował W. Iwanczik.

Pytania do

Wiktora Iwanczika, prezesa Astarty Kijew

Na jakich innych giełdach rozpatrywała debiut Astarta?

Myśleliśmy o kilku europejskich rynkach: Londynie i dwóch tamtejszych parkietach - Main Market i AIM. Przez jakiś czas analizowaliśmy również możliwość debiutu we Frankfurcie oraz w Mediolanie. Braliśmy także pod uwagę giełdę moskiewską, jednak ostatecznie zdecydowaliśmy się na Warszawę.

Reklama
Reklama

Dlaczego wybór padł właśnie na naszą giełdę?

Jest wiele powodów, dla których wybraliśmy

właśnie Warszawę. Po pierwsze, z naszych analiz

wynika, że to będzie dobre i wygodne rozwiązanie dla naszych przyszłych akcjonariuszy. Wielkość

warszawskiej giełdy wydaje się optymalna jak na

Reklama
Reklama

nasze potrzeby. Atrakcyjne są dla nas także wysokie obroty, zarówno jeśli chodzi o inwestorów

indywidualnych, jak i instytucjonalnych. Mamy

ponadto nadzieję, że zainteresowanie, jakim w Polsce cieszy się Ukraina, przełoży się również na

zainteresowanie naszą firmą.

Czy Astarta może w przyszłości wejść równolegle na inne giełdy?

Reklama
Reklama

Na razie to tylko rozwiązanie teoretyczne. Na tym etapie konkretnych planów wejścia na inne giełdy niż warszawska nie mamy.

Jaką sumę spółka chciałaby pozyskać z rynku i na co przeznaczy te pieniądze?

Sumy nie mogę teraz zdradzić. Mogę natomiast

powiedzieć, że zdecydowana większość pieniędzy,

jakie uzyskamy, pójdzie na rozwój firmy i inwestycje w nasze cukrownie. Chcemy być bardziej widoczni na rynku cukrowniczym, dzięki modernizacji

Reklama
Reklama

i przejęciom innych podmiotów. Rozważamy zakup jednej lub dwóch cukrowni w naszym kraju, którym się obecnie bacznie przyglądamy.

Dziękuję za rozmowę.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama