Reklama

Exposé premiera nie wywołało poruszenia

W przemówieniu Jarosława Kaczyńskiego inwestorzy nie doszukali się kontrowersyjnych pomysłów. Reakcja rynków była spokojna

Publikacja: 20.07.2006 07:17

We wczorajszym wystąpieniu premier niewiele mówił o szczegółach reform czy ich harmonogramie. Przyznał, że jego rząd będzie kontynuował politykę gabinetu Kazimierza Marcinkiewicza.

Po pierwsze dywersyfikacja

W porównaniu z exposé poprzedniego szefa rządu, w przemówieniu lidera PiS pojawiło się jednak więcej akcentów gospodarczych. Na pierwszym miejscu premier postawił bezpieczeństwo energetyczne Polski. Zaskoczył też wszystkich stwierdzeniem, że "powinniśmy myśleć o energetyce atomowej". Minister gospodarki Piotr Woźniak powiedział potem "Parkietowi", że pierwsze konsultacje w tej sprawie rozpocząć się mogą pod koniec roku.

"Kotwica" uspokaja

Ekonomiści z zadowoleniem przyjęli zapowiedź utrzymania "kotwicy" budżetowej, czyli ograniczenia deficytu do 30 mld zł. - Chcę zapewnić Wysoką Izbę, że 30 miliardów nie przekroczymy. Będziemy w tym kierunku podejmować trudne, bardzo trudne wysiłki - powiedział premier w Sejmie. Dilerzy walutowi twierdzą nawet, że te właśnie słowa będą stabilizować kurs polskiego pieniądza w następnych dniach. Zastanawiają się jednocześnie, jak może wyglądać zapowiedziana w exposé polityka mocnego złotego. - To jest warunek naszego sukcesu - oświadczył tylko Jarosław Kaczyński. Gorsze recenzje zbiera wypowiedź szefa rządu, że złoty pozostanie "przez wiele lat". Oznacza ona, że premier raczej nie wyznaczy w tej kadencji daty wejścia do strefy euro.

Reklama
Reklama

Jarosław Kaczyński zapowiedział, że prowadzona będzie reforma finansów publicznych, polegająca na redukcji i konsolidacji różnych funduszy. Zaznaczył, że w dalszej perspektywie rząd zmieni metodologię tworzenia budżetu - tak by obowiązywały wieloletnie plany finansowe. Premier pokreślił także, że potrzebne jest zwiększenie nakładów na badania naukowe. Zapowiedział wreszcie walkę z "mitręgą biurokratyczną" i korupcją, a także "lustrację majątkową elit".

Zagranica ważniejsza

Ani giełda, ani kurs złotego nie reagowały znacząco na sejmowe exposé. Z jednej strony zabrakło konkretów, z drugiej - premier nie wystąpił z żadnym kontrowersyjnym pomysłem. Być może, dopóki nowy rząd nie wyśle niepokojących sygnałów, sytuacja polityczna w kraju nie będzie postrzegana przez uczestników rynku jako istotny czynnik ryzyka. Bardziej za to liczy się to, co się dzieje za granicą. Tę tezę potwierdza fakt, że także dobre dane Głównego Urzędu Statystycznego o produkcji przemysłowej w czerwcu (wzrost o 12,4 proc.) również nie poruszyły inwestorów. Na rynki wpłynęło dopiero przemówienie szefa amerykańskiej rezerwy federalnej Bena Bernanke przed senacką komisją budżetową. Szef Fed określił perspektywy inflacji w USA jako umiarkowane, przedstawił także dość niskie prognozy wzrostu amerykańskiego PKB (3,5 proc. w całym 2006 r., w porównaniu z 5,6 proc. w I kwartale). Inwestorzy odebrali to jako sygnał schłodzenia koniunktury za oceanem, spadł kurs dolara. To wzmocniło złotego, nie tylko względem USD, ale i euro (do 3,99 PLN/EUR). Rentowność polskich obligacji spadła o 0,1 pkt proc. (papiery dłużne zdrożały).

Komentarz

Jeremi Mordasewicz

ekspert Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych "Lewiatan"

Reklama
Reklama

Nowy rząd zapomina o inwestycjach

Opisując stan polskiej gospodarki, premier postawił trafne diagnozy - niski dochód narodowy, słabą infrastrukturę, niską innowacyjność, brak mieszkań, bezrobocie. Pominął jednocześnie największy problem - niski poziom inwestycji, który uniemożliwia szybką modernizację gospodarki. Brak tego zagadnienia w diagnozie spowodował, że zabrakło go również w dalszej części exposé. Nie mamy więc odpowiedzi na podstawowe pytanie - jak pobudzić inwestycje, bez których nie będzie nowych miejsc pracy. Nie mogę się też zgodzić z premierem, że ograniczenie deficytu budżetowego do 30 mld zł to sukces. To jest mało ambitny cel. Obecnie w okresie dobrej koniunktury powinniśmy spłacać długi, a budżet powinien być co najmniej zbilansowany. Zastanawiam się, czy Jarosławowi Kaczyńskiemu wystarczy odwagi, rozwojowych. Oczekiwałbym również, aby premier spełnił obietnice ograniczenia mitręgi biurokratycznej.

Ryszard Petru

Główny ekonomista BPH

Premier chce mieć spokój w gospodarce

Jarosław Kaczyński lekko pozytywnie mnie zaskoczył. Ekonomiści nie oczekiwali po exposé zbyt wiele. Tymczasem pojawiła się w nim ważna zapowiedź obrony deficytu budżetowego. Podobało się mi także kilka diagnoz - m.in. stwierdzenie, że aby pojawiła się w Polsce druga fala kapitalizmu, potrzebne jest uwolnienie przedsiębiorczości. Tyle tylko, że premier nie przedstawił żadnego harmonogramu działań ani metod rozwiązania polskich problemów. Zapowiadana reforma finansów publicznych powinna przecież polegać na redukcji wydatków, a nie księgowych zmianach. Jarosław Kaczyński w ogóle nie mówił o podatkach. Tymczasem jeżeli chcemy deregulacji gospodarki, to trzeba zacząć od uproszczenia przepisów podatkowych. Także obietnica mieszkań za 500 złotych miesięcznie wydaje się dziwna. Banki już udzielają takich kredytów. Tylko brak pracy powoduje, że ludzie się nie zadłużają. Generalnie wydaje się, że Jarosław Kaczyński chce mieć spokój w gospodarce, bez ryzykownych reform. W każdym razie kondycja makroekonomiczna Polski jest tak dobra, że brak negatywnych sygnałów ze strony rządzących wystarczy, aby rynki zachowały spokój.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama