Spada liczba upadłości polskich firm. W I półroczu doszło do 298 bankructw, podczas gdy w analogicznym okresie minionego roku było ich 379. W tym roku też po raz pierwszy od lat zauważalna jest duża poprawa sytuacji branży budowlanej i powiązanych z nią firm handlowych. Budownictwo, które przez lata należało do najbardziej ryzykownych działalności, zastąpiła produkcja - szczególnie żywności oraz usługi - przede wszystkim transportowe.
- Spodziewamy się, że producenci żywności oraz firmy transportowe największe kłopoty mają jeszcze przed sobą - uważa Maciej Harczuk z firmy ubezpieczeniowej Euler Hermes. - W tych dwóch grupach odsetek upadłości będzie rósł - zapowiada.
Przyczyny - to w przypadku wytwórców artykułów spożywczych konieczność dostosowania się do ostrych norm sanitarnych, która sprawiła, że nie wszystkim udało siź utrzymać rentowność. Z kolei kłopoty firm transportowych wynikają z rosnących cen ropy, jak i bardzo silnej konkurencji na tym rynku. - Dodatkowym problemem dla obu tych sektorów jest też fala upałów - dodaje Maciej Harczuk.
Z przeprowadzonej przez Euler Hermes analizy upadłości odnotowanych przez spółki branży produkcyjnej (35 proc. wszystkich bankructw w I półroczu) wynika, że obok producentów żywności, nie najlepiej wiodło się również producentom mebli. Z kolei na całą branżę usługową przypadło 20 proc. bankructw. Na trzecim miejscu znalazła się sprzedaż hurtowa - 18 proc.