Giełdowy producent mebli pilnie potrzebuje pieniędzy. Nie chce czekać do zapowiedzianej na koniec września emisji. Za dwa tygodnie wyemituje więc obligacje.
Na ostatnim walnym zgromadzeniu akcjonariusze Swarzędza zgodzili się na przeprowadzenie we wrześniu emisji akcji. Spółka zamierza w ten sposób pozyskać ok. 16 mln zł i przeznaczyć je na rozbudowę sieci salonów meblowych. Jednak pieniądze trafią do spółki dopiero pod koniec roku. A to, zdaniem zarządu, zdecydowanie za późno. - Najważniejszy okres w branży zaczyna się w październiku i trwa do połowy stycznia. Nie chcemy tego przegapić - mówi Włodzimierz Ehrenhalt, prezes Swarzędza. W tym okresie obroty firm meblarskich są 2-3-krotnie wyższe od realizowanych np. w lecie.
Swarzędz nie chce przespać najlepszych miesięcy w roku. Tym bardziej że podpisuje kontrakty z firmami z branży hotelarskiej. A bez dodatkowych pieniędzy trudno będzie je zrealizować. Zamierza więc sprzedać obligacje, przede wszystkim swoim akcjonariuszom. Za papiery otrzyma od 2 do 6 mln zł. Uzyskane w ten sposób pieniądze zostaną przeznaczone na nowe placówki. Swarzędz ma ich już cztery, wkrótce chce otworzyć kolejne. - Wybrałem cztery nowe lokalizacje. Potrzebne są na nie pieniądze - mówi Ehrenhalt.
Oprocentowanie obligacji wynosi 12 proc. Oznacza to, że po roku na ich wykup spółka będzie musiała przeznaczyć łącznie 2,2-6,7 mln zł. Wykorzysta w tym celu pieniądze pozyskane z wrześniowej emisji akcji lub zyski wypracowane przez nowo otwarte placówki. Papiery dłużne będzie też można zamienić na akcje. Na razie nie wiadomo, na którą opcjź zdecydują się obligatariusze.
Swarzędz nie po raz pierwszy sięga do kieszeni inwestorów. Jesienią zeszłego roku pozyskał z emisji akcji 35 mln zł, które przeznaczył na spłatę długów i bieżącą działalność. Teraz, by zrealizować plany, potrzebuje kolejnych sum. Pójdą m.in. na otwarcie 25 nowych salonów, utworzenie zapasów, które pozwolą zachować płynność dostaw, na inwestycje w kluczowej dla spółki fabryce w Kościanie oraz intensywną kampanię reklamową.