- Sytuacja na rynku producentów komórek coraz bardziej przypomina wyścig dwóch silnych koni. Naprawdę liczą się tylko Nokia i Motorola, które razem mają ponad 50 proc. udziałów w rynku - ocenia John Slack, analityk z amerykańskiej firmy Morningstar.
Tę siłę widać w ich wynikach finansowych. Nokia zarobiła w minionym kwartale na czysto 1,14 mld euro (1,44 mld USD), poprawiając rezultat sprzed roku aż o 38 proc. i wyraźnie przebijając prognozy analityków. Przychody ze sprzedaży wzrosły o ponad jedną piątą, do 9,81 mld euro. Także Motorola wypadła wyśmienicie. Zysk wyniósł 1,38 mld USD i był sporo wyższy od oczekiwań, a przychody podskoczyły o 29 proc., do 10,9 USD.
Na tym tle 11-proc. spadek zysku Samsunga, jednego z trzech innych liczących się w świecie producentów komórek, wygląda jak ciężki nokaut.
Motorola konsekwentnie goni Nokię i w drugim kwartale miała już 22 proc. udziałów w rynku. Nokia wciąż jest znacznie silniejsza, bo ma ok. 34 proc. rynku, jednak zdaniem analityków firma z USA powinna zmniejszać dystans. Głównie kosztem innych producentów, m.in. właśnie Samsunga, którego dostawy aparatów do Europy spadły w minionym kwartale aż o 26 proc.
Sukces Motoroli zapewnił płaski model Razr, który zdaniem szefa firmy Eda Zandera wyrobił sobie już taką markę, jaką mają odtwarzacze iPod produkowane przez Apple czy konsole Xbox ze stajni Microsoftu. Nokia, która porównywalnego hitu nie ma, najwięcej zarobiła na multimedialnym aparacie N70. Dla obu firm spore znaczenie mają też modele z niższej półki, dzięki którym mogą zdobywać rynki Chin i Indii.