W środę szef Fedu Ben Bernanke w wystąpieniu przed Senatem stwierdził, że spodziewane spowolnienie tempa wzrostu gospodarczego pomoże ograniczyć presję inflacyjną. Rynki natychmiast odczytały to jako zapowiedź wstrzymania podwyżek stóp procentowych w USA.
Fala wzrostu na świecie
W efekcie już w środę amerykańskie indeksy poszybowały w górę. Wskaźnik S&P 500 podskoczył o 1,8 proc. - najwięcej od ponad dwóch tygodni. Rentowność dziesięcioletnich obligacji skarbowych spadła w środę do 5,05 proc. - poziomu najniższego od miesiąca. Jej stopniowa zniżka trwa już od początku miesiąca.
Wypowiedź Bernankego odbiła się echem także na rynku walutowym. Inwestorzy zaczęli pozbywać się dolara - kurs euro podskoczył w środę z 1,25 USD do ponad 1,26 USD. Perspektywa zatrzymania podwyżek stóp może w przyszłości oznaczać spadek atrakcyjności amerykańskich aktywów i odpływ kapitału na inne rynki.
Taka możliwość sprawiła, że najbardziej na sprawozdanie Fedu w Senacie zareagowały rynki wschodzące. Już w środę pokaźne zwyżki zanotowały giełdy Ameryki Południowej. Brazylijski indeks Bovespa podskoczył o 4,7 proc., argentyński Merval zyskał zaś 3,1 proc. W dalszej kolejności fala zwyżek objęła rynki azjatyckie. Południowokoreański Kospi wzrósł o 3,2 proc. Wczoraj optymizm udzielił się w konsekwencji także giełdom europejskim. Turecki ISE 100 podskoczył o ponad 5 proc., węgierski BUX zaś zyskał przeszło 2,5 proc.