Toyota nie jest zainteresowana przyłączeniem się do ewentualnego sojuszu General Motors, Renaulta i Nissana. Japoński koncern nie ma też jednak zamiaru blokować rozmów na temat tego przedsięwzięcia. Taką deklarację złożył wczoraj w Tokio prezes Toyoty Katsuaki Watanabe. Pojawiła się w samą porę, bo od zeszłego tygodnia trwają rozmowy amerykańskiego podupadającego giganta z francusko-japońskim tandemem Renault-Nissan. Rozpoczęciu tych negocjacji towarzyszyły spekulacje, że Toyota może zaproponować General Motors alternatywne rozwiązanie w postaci sojuszu ze sobą. Miałaby się na to zdecydować, by zablokować rosnące ambicje swojego krajowego rywala Nissana. Jest bowiem rzeczą oczywistą, że szanse realizacji tych ambicji niepomiernie wzrosną, jeśli General Motors, największy na świecie producent samochodów, zdecyduje się połączyć swoje siły z Renaultem i Nissanem.

Od 22 lat Toyota prowadzi razem z GM fabrykę w Fremont w Kalifornii, w której obie spółki mają po połowie udziałów. Spekulacje o fuzji z GM pojawiły się na rynku, bo niektórzy analitycy zapowiadają, że w najbliższym czasie Toyota może zdetronizować amerykański koncern i stać się największym producentem samochodów na świecie. W tym roku Toyota zamierza wyprodukować 9,06 mln aut, a GM w ub.r. sprzedał 9,17 mln. Przy czym sprzedaż GM spada, a Toyoty z roku na rok rośnie.

Yahoo! News