Reklama

Dzień z życia debiutanta i agencji IR

Publikacja: 21.07.2006 09:51

Jak debiutant giełdowy współpracuje z agencją investor relations? Kulisy odsłania Joanna Tauber, prezes Tauber Promotion

7.30 Telefon do agencji. Klient potwierdza harmonogram na resztę dnia. Nie zapowiadają się szczególne napięcia - spotkanie z kilkoma analitykami funduszy inwestycyjnych, grupą inwestorów detalicznych, po południu szkolenie medialne. Na koniec narada z maklerami, by ustalić przedział cenowy.

8.15 W internecie jeden z zawodowych szantażystów powiesił swój raport o spółce. Wynika z niego, że sprzedaż i zysk debiutanta były w zeszłym roku nadmuchane poprzez wcześniejsze zaliczanie przychodów przyszłych okresów i opóźnione księgowanie kosztów. Szantażysta zarzuca też wiele "mniejszych" przekłamań w prospekcie. Radzimy dyrektorowi finansowemu, żeby na prezentacji spodziewał się pytań na ten temat. Na szczęście nie wpada w panikę. Jego zespół już sprawdza zarzuty.

9.00-10.30 O 9.00 rozpoczęło się spotkanie z analitykami. Prezentacja przeszła bez zgrzytów. Nawet prezes, który się zarzekał, że już w przedszkolu zawalił rolę diabła w jasełkach, zawadzając widłami o konstrukcję żłobka, podsumował wystąpienie dowcipem o piłce nożnej. Pada pierwsze pytanie - o strategię. Rozpromieniony prezes roztoczył wizję podboju rynku. Przedstawiciel dużego PTE (Powszechnego Towarzystwa Emerytalnego) chce jednak konkretów. Jaki będzie zysk spółki za 3 lata? Widzę już liczbę 15,5 mln zł w ustach finansowego, ale zdążyliśmy machnąć ręką. Zauważył. - Nie podajemy prognoz - westchnął. Młodziutki blondyn - o twarzy chłopca z gimnazjum - pyta, dlaczego jednostkowy koszt produkcji wzrósł w ostatnich 24 miesiącach o 14 proc., podczas gdy spadł u konkurenta notowanego już na giełdzie? Prezes szuka ściągi przygotowanej przez maklerów. Jest! - Wzrósł, ale w ciągu 36 miesięcy spadł. Po prostu dwa lata temu cena surowców była chwilowo niska - odpowiedział. Później okazało się, że to była odpowiedź przygotowana na inne pytanie, ale pasowała. Szczęście sprzyja lepszym. Pytań o szantażystę z internetu nie było. Analitycy się przyzwyczaili...

11.00 Indeks WIG dziś spada na łeb. Rada Polityki Pieniężnej ma podwyższyć stopy procentowe. Nasz makler mówi, żeby się nie martwić. Plotka. Najwyżej ustalimy trochę niższy przedział cenowy. Nie zauważył chyba wzroku prezesa...

Reklama
Reklama

11.45 Przyszli inwestorzy "detaliczni". Ta sama prezentacja. Pełne skupienie aż do końca pytań. Jedno o analizę w internecie. Finansowy recytuje jak z nut. Pojawił się catering. Po chwili reszta dyskusji przebiega w atmosferze lunchowej. Większość inwestorów deklaruje, że kupi akcje. Mimo że "detaliczni" to zdecydowana mniejszość przy małych i średnich emisjach, ich obecność jest ważna psychologicznie i poprawia płynność. To przekonuje prezesa i zostaje do końca koktajlu.

13.00 Dzwoni księgowa spółki. Właśnie dostała kontrakt na 20 mln zł do rejestracji. Czy to już trzeba podać do publicznej wiadomości, czy po wejściu na giełdę? Pytam, kiedy został podpisany. Tydzień temu. Pięknie... Rada? Natychmiastowy telefon do prawników.

13.45 Dzwoni księgowa. Informacje o kontrakcie trzeba natychmiast podać. Na szczęście druga strona podpisała umowę z opóźnieniem - wczoraj. Zdążymy więc w ciągu wymaganych 24 godzin. Agencja musi napisać komunikat, a spółka zatwierdzić jego tekst. Komunikat wraca po 20 minutach. Firma kwestionuje zakres ujawnienia, który jest jawną wskazówką dla konkurencji o warunkach zleceń uzyskiwanych przez spółkę. Niestety, to jedna z konsekwencji podlegania wymogom informacyjnym. Powstaje wersja pośrednia - taka, aby inwestorzy byli zadowoleni z informacji, a konkurencja nie miała wystarczających danych do przeliczenia ceny jednostkowej. Prawnicy radzą jeszcze wystąpić na przyszłość do KPWiG z wnioskiem o nieujawnianie szczegółowych warunków. Czy będzie zgoda - zobaczymy.

16.00 Szkolenie medialne przed wywiadem finansowego w telewizji. Szczęśliwie wcześniej byliśmy w sklepie z krawatami i marynarkami. Chyba pierwszy raz nie będzie nosił marynarki w prążki. Narzeka... Osiągamy kompromis. Granatowa marynarka zostanie w pracy na zawsze.

16.30 ćwiczymy wywiad z agresywnym dziennikarzem. Prezes mało nie stracił oddechu, kiedy zarzucono mu zbyt wysoki kapitał obrotowy i EBIT (zysk operacyjny) poniżej średniej w branży.

Jeszcze raz. Dlaczego EBIT jest taki niski? Bo zwiększyła się konkurencja - tłumaczy prezes. STOP. Po co schodzić do defensywy? W porównaniu z zeszłym rokiem był wyższy? Tak! To należy mówić! Jeszcze raz: Dlaczego EBIT jest taki niski? - Nie jest, w porównaniu z poprzednim rokiem wzrósł o 25 proc. Brawo!

Reklama
Reklama

18.30 Skończyły się żarty. Przychodzą maklerzy. Przedstawiają analizę popytu. Przy 18 zł trzykrotna nadsubskrypcja, przy 19 zł - dwukrotna. Prezes zaciera ręce. Za wcześnie. Przy 20 zł prawie w ogóle nie ma popytu. Nici z przedziału 18-22 zł. Maklerzy proponują 17-20. Przy 18 zł nie uda się przeprowadzić programu inwestycyjnego - głównego celu emisji. Tragedia. Maklerzy sugerują wyższe zadłużenie. Planowana rentowność trochę się zmniejszy, ale za to osiągniemy wyższy zwrot z kapitału własnego. Finansowy przyznaje rację. Prezes nie daje za wygraną i pyta: - Może poczekamy kilka tygodni na poprawę koniunktury? Ale wtedy trzeba będzie przedłużyć reklamę w prasie i telewizji do późniejszego okresu zapisów na akcje. Liczymy. Dodatkowy koszt równa się stracie 1 zł na akcję. Nie wiadomo, jak będzie z koniunkturą za kilka tygodni. Za nami kolejka nowych emisji. Trudny wybór. Decyzja: jednak idziemy zgodnie z planem.

>21.50 Dzwoni prezes. Musimy się natychmiast spotkać. Kryzys. Największy odbiorca firmy zerwał kontrakt, a informację zaraz roześle do mediów. Prawdziwa przyczyna to chęć renegocjacji warunków, które spółka kiedyś korzystnie wynegocjowała. Oferta publiczna dostawcy to dobry moment na próbę nacisku. Zapada decyzja o uprzedzeniu ataku i podaniu informacji o renegocjacjach umowy z głównym odbiorcą wraz z działaniami spółki, by wypełnić ewentualne luki w planie sprzedaży.

23.15 SMS od finansowego. Odbiorca rezygnuje z negocjacji.

Dwa tygodnie później Debiut na GPW. Cena emisyjna 19 zł. Za chwilę pierwsze notowanie. Na parkiecie goście, na czele z głównym odbiorcą spółki, który jest już zadowolony z kontraktu. Jest cały zespół firmy i doradcy, którzy pracowali nad emisją. W końcu na tablicy świetlnej pojawia się nazwa spółki i pierwsze notowanie - 19,40 zł. W trakcie sesji wzrośnie jeszcze do 20,40 i spadnie do 19,80. Cena ustalona optymalnie. Prezes jest dumny. Szampan i krótkie przemówienie. Widać efekty szkoleń oraz 30 spotkań z inwestorami i analitykami. Sypie danymi, wzrostami i procentami. Zaczyna się codzienna, żmudna praca nad relacjami inwestorskimi.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama