Dziś początek miesięcznych wakacji parlamentarnych. Posłowie rozjadą się w różne strony, zmęczeni dwudniową dyskusją nad podatkami. Początkowo nawet cieszyłem się, że Wysoka Izba zajęła się trudną problematyką jeszcze w lipcu. Zmieniłem jednak zdanie. Prace nad dwoma ważnymi projektami ustaw podatkowych w czwartek zakończyły się około 2.00 w nocy. Obywatele nie mieli więc okazji wysłuchać na żywo wyjaśnień rządu, dlaczego np. akcyza na olej opałowy ma być czterokrotnie wyższa. Co gorsza, takie procedowanie powoduje, że wyborcy nie mogą usłyszeć, co o zmianach sądzą reprezentanci na Wiejskiej.

W piątek Sejm od rana miał obradować nad nowelizacją podatków PIT, CIT i VAT. Niestety, scenariusz się powtórzył. Okazało się, że posłów najbardziej interesuje ordynacja wyborcza, decydująca o przydziale "stołków" w regionach. Prace nad podatkami "zepchniźto" na późne popołudnie.

Nie podoba mi się ślęczenie parlamentu do późna w nocy. Przypomina to trochę praktykę niektórych spółek, publikujących komunikaty o takiej porze, by gazety nie zdążyły z komentarzami. Ale pal licho kłopoty dziennikarzy. Gorzej, że błędy wynikające z przemęczenia władzy ustawodawczej dotknąć mogą portfeli wszystkich obywateli. Więcej systematyczności, szanowni posłowie!