Wczoraj Sejm zaakceptował ustawę o Komisji Nadzoru Finansowego, która ma wchłonąć obecnie istniejące instytucje nadzoru nad rynkiem finansowym. Cezary Mech, zastępca szefa Kancelarii Sejmu, autor ustawy, nie chciał odpowiedzieć na pytanie, czy przyjmie propozycję sprawowania funkcji przewodniczącego KNF. - Na razie toczy się proces legislacyjny. Trzeba poczekać na jego zakończenie, żeby odpowiedzialnie mówić o personaliach - mówi C. Mech. Dodaje też, że nowy urząd zacznie funkcjonować w dniu wejścia w życie przyjźtej dziś ustawy.
Ustawa trafi jeszcze do Senatu, który ma 30 dni na wprowadzenie poprawek. Jednak tempo prac nad projektem o supernadzorze sugeruje, że stanie się to szybciej. Wejście w życie ustawy spowoduje, że najpóźniej do końca roku zlikwidowane bźdą: nadzór ubezpieczeniowy i emerytalny, a także giełdowy, a na ich miejsce zostanie utworzona Komisja Nadzoru Finansowego.
Niezależne od KNF pozostanie biuro rzecznika ubezpieczonych i nadzór bankowy. Ten ostatni tylko do końca przyszłego roku, bo od stycznia 2008 r. Komisja Nadzoru Bankowego stanie się częścią nowego urzędu.
W sejmowym głosowaniu przepadł wniosek o pozostawieniu prezesa NBP na stanowisku przewodniczącego KNB. Wcześniej przedstawiciele NBP podkreślali, że skomplikuje to pracę nadzoru bankowego, bo jego pracownicy będą mieli dwóch przełożonych: prezesa NBP (zgodnie z ustawą o NBP) oraz przewodniczącego KNF.
Odrzucono także zgłaszane przez opozycję poprawki, dotyczące objęcia nadzorem spółdzielczych kas oszczędnościowo-kredytowych. Nie przeszła propozycja zmiany składu KNF, która zakładała powołanie na członków Komisji prezesów Bankowego Funduszu Gwarancyjnego i Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego.