Reklama

Zaufanie w cenie nominału

Czy na propozycje podwyższenia kapitału w drodze prawa poboru akcjonariusze powiedzą "nie"?

Publikacja: 22.07.2006 09:08

Jeden z narodowych funduszy inwestycyjnych zapowiedział właśnie, że w najbliższym czasie zamierza kupić w publicznym wezwaniu własne akcje celem umorzenia. Zaraz zaś po tym przeprowadzić emisję nowych akcji w trybie prawa poboru. Nie znam parametrów określających wielkość tej emisji. Ale możliwa jest sytuacja, w której po zarejestrowaniu obniżenia kapitału (umorzenie akcji), a później jego podwyższenia (prawo poboru) okaże się, że kapitały zakładowy i własny nie uległy istotniej zmianie.

Uważny obserwator może zapytać: "po co to wszystko?". Dlaczego spółka ponosi wydatki związane ze skupem i umorzeniem akcji, a później z emisją? Odpowiedź jest prosta - koszty ponoszą wszyscy akcjonariusze spółki, profity zaś czerpać będą wyłącznie ci, którzy będą aktywni i odpowiedzą na wezwanie, a później wezmą udział w emisji. Pozostali - o czym pisałem w felietonie przed dwoma tygodniami - stracą. I się o tym nie dowiedzą.

Dzieje się tak za sprawą dokonanej pod koniec 2001 r. nowelizacji Ustawy o rachunkowości. Poprzednio wydatki związane z podwyższeniem kapitału akcyjnego ujmowane były jako wartości niematerialne i prawne (koszty utworzenia i rozszerzenia spółki akcyjnej), a spółka przez 5 lat je amortyzowała. To oznaczało za?, że w sposób pośredni przyczyniały się do obniżania wykazywanych zysków netto w kolejnych latach.

Teraz wszystkie wydatki związane z emisją bezpośrednio pomniejszają kapitał własny przedsiźbiorstwa. A to oznacza, że nie mają one wpływu na prezentowany rachunek wyników. Są jedynie widoczne w zestawieniu zmian w kapitale własnym i pośrednio w bilansie. A nie sądzę, żeby ktoś, kto nie reaguje na informacje o ogłaszanych wezwaniach lub emisjach, analizował zestawienie zmian w kapitałach.

Trwają jeszcze spory interpretacyjne dotyczące tego, jak należy księgować różne wydatki związane z emisją. Ma to fundamentalne znaczenie, gdyż opisana sytuacja może być wykorzystywana do twórczego zarządzania zyskami zwanego kreatywną księgowością.

Reklama
Reklama

Otóż spółka wchodząca na giełdę może do kosztów emisji zaliczyć inne poniesione w tym czasie wydatki związane z prowadzoną działalnością operacyjną (promocja, reklama, szkolenia, doradztwo i inne) i obniżyć o tę kwotę swoje kapitały. W zamian uzyskuje większe, niż gdyby zastosowano tradycyjne księgowanie, zyski. A większe zyski - to większa wycena. (W szczególnych przypadkach mamy perpetuum mobile - wyższa cena emisyjna to wyższe wpływy z emisji, dzięki czemu dodatkowe środki pokryją wcześniejsze pomniejszenia kapitału).

Zastanawiam się, czy to z tego powodu w ostatnio przeprowadzonych emisjach wzrasta udział kosztów emisji w porównaniu z wpływami. W przypadku niektórych małych spółek przekroczył już 10 proc. W tym miejscu uważny Czytelnik powinien zarzucić mi błąd logiczny - nie możemy już używać określenia "koszty emisji", teraz są to "wydatki pomniejszające wpływy z emisji". Po ofercie publicznej powinno się zaś używać określenia "kapitały spółki powiększyło 89 proc. wartości emisji". Inwestorzy wówczas łatwo ocenią, jaka część środków przepłynęła obok firmy.

Wróćmy do emisji z prawem poboru. Rozwój sytuacji na rynku powoduje, iż żaden inwestor nie może teraz wyjechać na długi urlop, a popularna strategia "kupuj i trzymaj" zaczyna być zagrożona.

Teoretycznie inwestor sam jest sobie winien - nie wykazał należytej staranności. Może jednak czuć się "oszukany" przez współakcjonariuszy. To zawsze oznacza utratę zaufania do firmy i w konsekwencji straty dla wszystkich, gdyż spadek zaufania najczęściej oznacza spadek notowań.

Na szczęście coraz więcej uczestników rynku zauważa ten problem (patrz: ostatni felieton Mariusza Adamiaka w "Parkiecie" z 19 lipca). Może doczekamy się kiedy? sytuacji, w której na propozycje podwyższenia kapitału w drodze prawa poboru akcjonariusze powiedzą "nie".

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama