Reklama

Dwie fabryki zmienią właściciela

Publikacja: 24.07.2006 09:29

Polski oddział międzynarodowego koncernu Delphi, zajmującego się produkcją części i podzespołów dla przemysłu motoryzacyjnego, liczy na 20-procentowy wzrost przychodów w 2006 r. (do 900 mln USD). Marek Adamiak, dyrektor Delphi Polska, twierdzi, że problemy spółki matki za oceanem nie mają negatywnego wpływu na to, co dzieje się u nas. Firma się rozwija.

Problemy Delphi w USA zaczęły się już jakiś czas temu. Wysokie koszty pracy obniżyły konkurencyjność zakładów. Dodatkowo koncern General Motors zaczął tracić udziały w rynku nowych samochodów, a produkcja części dla GM stanowiła 70 proc. zamówień amerykańskiego Delphi.

Dobra kondycja polskiego oddziału nie oznacza, że nie będzie w nim zmian. - Zgodnie z planem rozwoju koncernu, skoncentrujemy się na produkcji elementów i podzespołów elektronicznych. To oznacza odejście od produkcji zawieszeń i układów kierowniczych, co będzie wiązać się ze sprzedażą zakładów amortyzatorów w Krośnie oraz kolumn kierowniczych w Tychach - mówi Marek Adamiak. Zapewnia, że oba zakłady są w dobrej sytuacji i zarabiają. W Tychach konieczne było nawet powiększenie przestrzeni produkcyjnej, gdyż zakład nie mieści się już w swojej hali. - Nie sprzedajemy fabryk nierentownych, bez zamówień. Przeciwnie, mają one zapewnione kontrakty nawet do 2010- -2012 roku. Chcemy sprzedać je firmie, która jeszcze lepiej wykorzysta ich możliwości i rozwinie produkcję. To nie będzie zamknięcie zakładów i zwalnianie pracowników. Może oznaczać jedynie zmianę właściciela - uspokaja Marek Adamiak. W sześciu zakładach Delphi w Polsce pracuje ponad 6 tys. ludzi.

Komu i za ile mogą zostać sprzedane obie fabryki, zadecydują szefowie spółki w USA. Jeśli nie uda się znaleźć inwestorów strategicznych, którzy przejmą zakłady, firma rozważy utworzenie spółek joint venture z branżowym partnerem. - Chcemy przekazać fabryki silnej firmie, a nie pozbyć się ich za wszelką cenę. Możliwe, że do transakcji dojdzie dopiero za rok lub dwa - dodaje M. Adamiak.

Plany związane z rozproszeniem grupy mogą mieć wpływ na ogólne wyniki finansowe Delphi Polska. Jeśli jednak firma zakończy ten rok w niezmienionej strukturze, przychody ze sprzedaży komponentów dla motoryzacji mogą wynieść około 900 mln USD (około 2,85 mld zł). - Polska staje się zagłębiem produkcji części samochodowych. Podobnie jak w Tychach, musimy powiększyć zakład w Błoniu pod Warszawą, a w krakowskim centrum technicznym planujemy zatrudnienie kolejnej grupy około 100 inżynierów elektroników. Taki rozwój powinien być widoczny również w naszych wynikach. Liczymy, że w 2007 r. przychody wyniosą około miliarda dolarów - mówi Marek Adamiak.

Reklama
Reklama

Komentarz

Krzysztof Kluska

O polskie Delphi

nie trzeba się martwić

Delphi za oceanem przesadziło. Z pensjami, z portfelem zamówień, ze wszystkim. W Polsce, odpukać, zamówienia zbierane są od różnych koncernów, a nie od jednego. Zatrudnia się ludzi za rozsądne pieniądze i cały czas myśli się o przyszłości. Delphi Polska działa jak dobrze naoliwiona maszyna. Jest spora szansa, że spółka osiągnie pozycję wiodącego dostawcy elektroniki samochodowej w tej części Europy.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama