Sprzedaż detaliczna była w czerwcu o 10,7 proc. wyższa niż rok wcześniej - podał Główny Urząd Statystyczny. Dane okazały się niemal zgodne z oczekiwaniami analityków. Średnia ich prognoz była na poziomie 10,9 proc. - W całym drugim kwartale sprzedaż detaliczna wzrosła o 11,8 proc. Był to nawet korzystniejszy okres niż pierwsze trzy miesiące roku - powiedział Janusz Witkowski, p. o. prezesa GUS. Sam czerwiec przyniósł lekkie spowolnienie w porównaniu z dwoma poprzednimi miesiącami. Był to jednak efekt mniejszej liczby dni roboczych. Według J. Witkowskiego, dane o dobrej sytuacji handlu wewnętrznego są ważne, bo ten sektor "dość istotnie uczestniczy w tworzeniu PKB". Szef urzędu statystycznego zwracał uwagę na wysoką dynamikę sprzedaży urządzeń trwałego użytku. W kategorii "sprzedaż mebli, sprzętu RTV i AGD" wzrost w czerwcu wyniósł 17,4 proc., a w całym I półroczu - 14,5 proc.
Jak się okazuje, w czerwcu dynamika sprzedaży w ujęciu nominalnym była tylko nieznacznie wyższa od wzrostu realnego, który wyniósł 10,5 proc. - To potwierdzenie, że nie ma sygnałów presji inflacyjnej w gospodarce - ocenił Bartosz Pawłowski, ekonomista ING Banku Śląskiego. Podobnie sytuację ocenia szef GUS. Według niego, pojawiające się wypowiedzi części ekonomistów o możliwości wzrostu presji inflacyjnej to długookresowe spekulacje, a nie ocena najbliższej przyszłości.
Jego zdaniem, opublikowane dotychczas dane wskazują, że w II kwartale wzrost gospodarczy był na podobnym poziomie, jak w pierwszych trzech miesiącach roku. Wówczas wyniósł 5,2 proc. - Czerwiec był miesiącem, który potwierdził tezę, że wzrost gospodarczy jest trwały i wysoki - stwierdził J. Witkowski. Jak powiedział, w pierwszym półroczu w największym stopniu rośnie sprzedaż w przedsiębiorstwach, które produkują trwałe dobra konsumpcyjne. - Jednocześnie poziom produkcji w grupach uznawanych za nośniki postępu technicznego był o 26 proc. wyższy niż przed rokiem - stwierdził J. Witkowski.