Jak wynika z informacji "Parkietu", kopalnia, jedyny dostawca węgla dla PAK-u, zerwała umowę z elektrownią. Wypowiedzenie otrzymała już Katarzyna Muszkat, prezes Pątnowa.
Rozmowy nie pomogły
Na szczęście dla elektrowni, obowiązuje sześciomiesięczne wypowiedzenie. Upłynie z końcem roku. Co potem? Jeśli firmy się nie dogadają, Pątnów zostanie bez paliwa. Będzie musiał wstrzymać produkcję energii. Niebezpieczeństwo jest realne, bo elektrowni nie stać na droższy węgiel. Jak powiedziała nam prezes Muszkat, spółka nie jest w stanie zapłacić nawet o 10 groszy więcej za tonę węgla.
- Możemy iść na kompromis. Pewne jest jednak, że cena, po jakiej dostarczamy węgiel PAK-owi, jest za niska i że musi wzrosnąć - twierdzi Mieczysław Rusinek, dyrektor biura zarządu kopalni. - Po dziewięciu miesiącach negocjacji oceniam, że sprawy między kopalnią a ZE PAK nie mają się najlepiej. Nie widzimy możliwości szybkiego porozumienia się z dostawcą, skoro jedynym rozwiązaniem, jakie proponuje, jest blisko
11-proc. podwyżka cen - mówi prezes elektrowni. Kolejne rozmowy odbędą się 8 sierpnia.