Jak wynika z informacji "Parkietu", kopalnia, jedyny dostawca węgla dla PAK-u, zerwała umowę z elektrownią. Wypowiedzenie otrzymała już Katarzyna Muszkat, prezes Pątnowa.
Rozmowy nie pomogły
Na szczęście dla elektrowni, obowiązuje sześciomiesięczne wypowiedzenie. Upłynie z końcem roku. Co potem? Jeśli firmy się nie dogadają, Pątnów zostanie bez paliwa. Będzie musiał wstrzymać produkcję energii. Niebezpieczeństwo jest realne, bo elektrowni nie stać na droższy węgiel. Jak powiedziała nam prezes Muszkat, spółka nie jest w stanie zapłacić nawet o 10 groszy więcej za tonę węgla.
- Możemy iść na kompromis. Pewne jest jednak, że cena, po jakiej dostarczamy węgiel PAK-owi, jest za niska i że musi wzrosnąć - twierdzi Mieczysław Rusinek, dyrektor biura zarządu kopalni. - Po dziewięciu miesiącach negocjacji oceniam, że sprawy między kopalnią a ZE PAK nie mają się najlepiej. Nie widzimy możliwości szybkiego porozumienia się z dostawcą, skoro jedynym rozwiązaniem, jakie proponuje, jest blisko 11-proc. podwyżka cen - mówi prezes elektrowni. Kolejne rozmowy odbędą się 8 sierpnia.
Czy PAK może kupować węgiel u innych dostawców? - Z kopalnią w Koninie stanowimy jeden organizm. Nie ma mowy, byśmy sprowadzali węgiel na przykład z Bełchatowa. Z kolei kopalnia nie ma innych klientów. O wadze problemu nie muszę nikogo przekonywać. PAK produkuje 10-12 proc. energii zużywanej w Polsce, obie firmy zatrudniają kilkanaście tysięcy osób - mówi K. Muszkat. Jak informuje, jeżeli do porozumienia nie dojdzie przed końcem roku, elektrownia poprosi Urząd Regulacji Energetyki, aby został arbitrem w sporze.