Trzecia z rzędu sesja nie przyniosła znaczących zmian indeksów. Główne wskaźniki giełdowej koniunktury w Europie wzrosły o 0,2-0,4 proc., za Atlantykiem - o mniej więcej tyle samo na początku sesji spadły.
Największe znaczenie dla inwestorów miały wczoraj raporty finansowe kilku dużych amerykańskich korporacji. Optymistyczny był na pewno raport koncernu General Motors, który co prawda znów miał potężną stratę (3,2 miliarda dolarów), lecz wynikającą jedynie z konieczności wypłaty odpraw dla zwalnianych pracowników. Produkcja samochodów wreszcie okazała się rentowna i już na "dzień dobry" inwestorzy na Wall Street wywindowali akcje GM o ponad 7 proc. Trzeba dodać, że te papiery radzą sobie w tym roku najlepiej wśród spółek z indeksu Dow Jones.
Oczekiwaniom nie sprostały natomiast m.in. Amazon. com i Boeing. Największy internetowy sklep zanotował ponad 50-proc. obsunięcie się zysku i obniżył prognozy, na co reakcja mogła być tylko jedna - papiery straciły aż 15 proc. Papiery producenta samolotów spadły o ok. 3 proc., choć też musiał zmienić prognozy, bo sporo kosztuje go wyjaśnienie niejasności dotyczących zamówień dla Pentagonu. W ostatnim kwartale Boeing miał stratę 21 centów na akcję, czyli o 1 cent większą od prognoz.
Dla giełdowych graczy w Europie też coraz większe znaczenie mają wyniki publikowane przez firmy, bo szczyt sezonu raportów jest coraz bliżej. Wczoraj uwagę przykuło sprawozdanie agencji informacyjnej Reuters, która zapowiada dynamiczny rozwój. Papiery wzrosły o ponad 4 proc. Natomiast brytyjski koncern farmaceutyczny GlaxoSmithKline, największy w Europie, miał dobre wieści - przy okazji publikacji wyników podniósł prognozy finansowe - ale nie aż tak dobre, jak liczono. Akcje spadły o niespełna 1 proc. Złą wiadomością na pewno jest obniżenie się poziomu zaufania niemieckich przedsiębiorców do tamtejszej gospodarki. Liczony przez instytut Ifo wskaźnik spadł w lipcu do 105,6 pkt, z czerwcowych 106,8 pkt, kiedy nastroje były najlepsze od 15 lat.