Z ambitnych planów budowy w Polsce szybkiej kolei na razie nic nie wychodzi. Jej budowa może bowiem ruszyć dopiero po 2013 roku. Wszystko przez brak pieniędzy. Nawet 4,1 mld euro, które PKP może dostać na inwestycje w infrastrukturę w najbliższych latach, nie wystarczy na wcześniejsze rozpoczęcie jej budowy.
Zgodnie z zapowiedziami rządu Kazimierza Marcinkiewicza, szybka kolej miała połączyć Warszawę z Łodzią, a następnie w Kaliszu rozgałęziać się w kierunku Wrocławia i Poznania. Dzięki niej podróż z prędkością maks. 300 km/godz. z Warszawy do Wrocławia trwałaby do dwóch godzin, a do Poznania - półtorej godziny.
- Do 2013 roku chcemy przygotować inwestycje na odcinku Wrocław-Kalisz. Być może nawet rozpoczniemy wykup gruntów. Chcemy na to przeznaczyć ok. 100 mln euro - mówi Krzysztof Celiński, prezes PKP Polskie Linie Kolejowe. Dodaje, że szybka kolej powinna dotrzeć do Kalisza do 2020 roku, a w następnych latach będzie rozbudowywana dalej. - To linia, która będzie powstawać od podstaw - dodaje. Według niego, koszt budowy szybkiego połączenia na trasie Wrocław-Warszawa ma wynieść ok. 4 mld euro.
Przeszkodą w jej powstaniu jest brak pieniędzy. Kolej li-czyła, że uda się jej w latach 2007-2013 pozyskać do 7 mld euro na inwestycje z UE. Jej plany zostały jednak mocno okrojone.
Według propozycji podziału funduszy unijnych, przygotowanej przez resort rozwoju regionalnego, w tym okresie na infrastrukturę kolejową ma zostać przeznaczone 3,6 mld euro. Pół miliar- da euro więcej na ten cel chce uzyskać Ministerstwo Transportu, jednak nawet to nie pozwoli na wcześniejsze rozpoczęcie budowy szybkiej kolei.