W piątek do obrotu giełdowego trafiła druga i ostatnia transza akcji producenta stolarki otworowej. Chodzi o akcje wydane obligatariuszom firmy. Obrót podczas sesji nie był duży - właściciela zmieniło 224 tys. papierów, czyli 1,8 proc. kapitału. Kurs spadł o 1 proc. do 3 zł. Fundusze, które objęły walory, zamierzają zatrzymać je na razie w portfelach.

Instytucje finansowe były właścicielami 770 szt. obligacji zamiennych Trasu-Inturu. Wszystkie skorzystały z prawa do zamiany papierów dłużnych na akcje. W wyniku konwersji do obrotu trafiło 3,08 mln nowych walorów Trasu Inturu, a w akcjonariacie nastąpiły zmiany. Bankowy OFE kontroluje teraz 9,46 proc. kapitału spółki (wcześniej było to 10,21 proc.). Z kolei Marek Grzona, który miał 7,68 proc. głosów na WZA Trasu-Inturu, kontroluje już tylko 4,99 proc. kapitału. Prezes Jan Mazur ze spółką zależną ma natomiast 5,3 proc. głosów, a miał 6,99 proc. Przed piątkową asymilacją papierów znaczącym akcjonariuszem było też BPH TFI (5,1 proc.), które teraz kontroluje ok. 4,7 proc. kapitału.

Emisja obligacji zamiennych była elementem restrukturyzacji zadłużenia giełdowej spółki. - Cieszymy się, że instytucje finansowe uwierzyły w spółkę. To potwierdzenie wcześniejszych sygnałów ze strony naszych obligatariuszy, że nie zamierzają na razie sprzedawać akcji - powiedział Jan Mazur, prezes Trasu-Inturu. - Podczas najbliższego walnego zgromadzenia na pewno zajdą zamiany w radzie nadzorczej. Chcemy, żeby akcjonariusze mogli uczestniczyć w aktywnym nadzorowaniu spółki - dodał.