Reklama

W sąsiedztwie majowego szczytu

Amerykanie cieszą się z wolniejszej zwyżki produktu krajowego brutto, gdyż ma to powstrzymać podwyżki stóp procentowych, które spowalniają wzrost gospodarczy. Czy to logiczne?

Publikacja: 31.07.2006 09:19

Ubiegły tydzień udowodnił, że nadal temat poziomu stóp procentowych jest dla świata najważniejszy. Na tyle ważny, że zdaje się przysłaniać pozostałe. Dotyczy to zwłaszcza oceny rynku amerykańskiego. Rynku, gdzie każda zła wiadomość dotycząca poziomu aktywności i wzrostu gospodarczego odbierana jest jako szczęśliwe zrządzenie losu, które pomoże w zatrzymaniu sekwencji podwyżek stóp procentowych.

Ciche posiedzenie

Niemal bez większego echa przeszło ostatnie posiedzenie rodzimej Rady Polityki Pieniężnej. W środę dowiedzieliśmy się, że stopy pozostały na tym samym poziomie. Oczywiście nie było to dla nikogo zaskoczeniem, gdyż nikt nie zakładał, że rada pokusi się teraz o jakiś ruch. Cykl luzowania polityki pieniężnej już się zakończył. Teraz stopy zaczną ponownie rosnąć, choć jeszcze nie w najbliższym czasie. Nie decyzja w sprawie stóp tym razem była najważniejsza, ale punkt widzenia rady na bieżące wydarzenia oraz jej odniesienie do nowej projekcji inflacji. Rynek poznał jej treść w czwartek. Wiadomo już, że wzrost cen będzie szybszy niż wcześniej zakładano. Powrót do celu inflacyjnego nastąpi wcześniej. Tego oczekiwano już wcześniej.

Temat

inflacji powraca

Reklama
Reklama

Są zresztą głosy, że inflacja w Polsce będzie rosła jeszcze szybciej niż przewiduje to najnowsza projekcja NBP. Analitycy z UBS szacują, że na koniec roku wyniesie ona 1,7 proc. (Projekcja mówi o wzroście cen na koniec roku do 1,5 proc.) Ich zdaniem źródłem większej inflacji konsumenckiej są rosnące ceny na poziomie producentów, zwyżka cen ropy naftowej oraz efekty suszy. Co roku ceny żywności w Polsce spadają. Jeśli ze względu na suszę zabraknie choćby tego spadku to ze względu na efekt bazy zaobserwujemy wzrost inflacji. Trzeba też zauważyć, że w tej chwili nie mówi się o wzroście cen żywności, który przecież nie jest wykluczony.

Nie tylko tegoroczna susza jest problemem. Swoje robi też szybki wzrost gospodarczy oraz pojawiające się naciski na wzrost płac. Płace rosną szybciej niż realny PKB. Tu pomaga jeszcze wzrost wydajności, który w przemyśle jest na tyle duży (ostatnio 10 proc.), że niweluje inflacyjny efekt wzrostu płac. W usługach już nie jest tak dobrze i tu napięcia się pojawiają. Szybki wzrost gospodarczy generuje popyt, który sprawia, że wyższe wymagania płacowe będą odzwierciedlone w cenach produktów.

Gra o budżet

Ostrożną prognozę inflacji przedstawia minister finansów. Raczej innej nie należało się spodziewać. Resort finansów nie będzie straszył wyższą inflacją. Zwłaszcza, że teraz ministerstwo będzie szukać każdej złotówki. Ostatnio dowiedzieliśmy się, że wcześniejsze szacunki dotyczące wpływów budżetowych na przyszły rok są jednak zbyt optymistyczne. Obecne mówią o wzroście dochodów o 13 mld, a nie o 17 mld złotych. To będzie musiało skutkować zmniejszeniem kwoty prognozowanych wydatków. Przyjmując niższą inflację w przyszłym roku będzie można coś dostać w ramach premii inflacyjnej. Sytuacja podobna do tej z tego roku, gdy mniejsza od rzeczywistej dynamika PKB sprawiła, że rząd ma możliwość bezproblemowego zamknięcia roku.

Im gorzej tym lepiej

Rynek oczekuje, że w najbliższym czasie RPP nie dokona zmian wysokości stóp procentowych. Tymczasem nie ma takiej pewności co do jej amerykańskiego odpowiednika, czyli Komitetu Otwartego Rynku (FOMC). Ostatnie dane dotyczące tempa wzrostu gospodarczego rozczarowują. Zamiast spodziewanego wzrostu PKB o 3 proc. w II kw. gospodarka USA wzrosła tylko o 2,5 proc. Kiedyś taka różnica szybko znalazłaby odzwierciedlenie w cenach amerykańskich aktywów. Teraz też znalazła, ale w zupełnie inny sposób. Rynek zdawał się radować z niższego tempa wzrostu. Ten paradoks jest prosto wytłumaczyć, gdy weźmiemy pod uwagę, że w tej chwili inwestorzy są znacznie bardziej wyczuleni na zmianę stóp procentowych niż dynamikę wzrostu gospodarczego. Słabszy PKB w II kw. został przyjęty pozytywnie, bo zostało to odebrane jako przyczynek do zatrzymania zacieśniania polityki pieniężnej.Czy słusznie? Nie jest to wcale takie proste. Ben Bernanke dwa miesiące temu mówił, że dynamika wzrostu gospodarczego zawsze będzie na drugim miejscu za wzrostem cen. Nadzieje na zatrzymanie podwyżek miałyby poważne podstawy, gdyby dało się zauważyć zmniejszenie napięć inflacyjnych. Wskaźnik wydatków konsumpcyjnych, liczonych bez kosztów jedzenia i energii, zwiększył się w drugim kwartale o 2,9 proc., czyli najszybciej od III kw. 1994 r.

Reklama
Reklama

Trochę techniki

Ceny w ubiegłym tygodniu ponownie wzrosły. Była to zwyżka, która pozostawiała wiele do życzenia. Od kilku tygodni sygnalizuję, że wzrost cen jest bardzo podejrzany i raczej nie zachęcam, by się pod niego "podpinać". Jak widać rynek idzie swoją ścieżką. Oczywiście nie ma sensu z nim walczyć. Skoro są chętni do zakupów w takich warunkach, to nie ma sensu im przeszkadzać. Czy ten tydzień coś zmienił? Jak widać na wykresie 1 nadal możliwe są zasygnalizowane przeze mnie w ubiegłym tygodniu dwa scenariusze, które chłodzą rozgrzane głowy. Poziom optymizmu jest widoczny, choćby na podstawie wielkości bazy (wykres 2). Najważniejszą przesłanką dla zachowania ostrożności wydają się jednak obroty (wykres 3). Te cały czas sygnalizują, że ruch kapitału nie sprzyja posiadaczom długich pozycji. Nie namawiam do walki ze wzrostem, bo byłoby to głupotą. Jednak ten wzrost pozostawia tyle wątpliwości, że nie widzę sensu by ryzykować posiadany kapitał. Tym bardziej, że zwyżka zaczęła się słabo i do tej pory niewiele się zmieniło.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama