Przez większość sesji indeks WIG20 utrzymywał się powyżej pułapu 3.200 punktów, zaś WIG plasował się powyżej granicy 46.000 punktów, którą dziś przekroczył po raz pierwszy w historii. Jednak pod koniec sesji pojawiła się podaż. "Do gry wszedł arbitraż, czyli sprzedawanie akcji i kupowanie kontraktów terminowych. Przy niższych obrotach ogólnie na rynku wywołało to ruch spadkowy" - powiedział makler w DM BZ WBK, Wojciech Wośko.
Pomimo wzrostu cen miedzi i ropy zwyżki do zera zniwelowały w ciągu sesji KGHM Polska Miedź SA i PKN Orlen SA. Zniżkowała Telekomunikacja Polska SA (TPSA), a swoje wzrosty wyraźnie ograniczył BZ WBK SA, który jutro rano poda swoje wyniki, pospołu z innymi dużymi bankami, które publikują swoje raporty w tym i przyszłym tygodniu. "Do czasu publikacji wyników przez najważniejsze spółki możemy mieć próby pobicia rekordu na WIG20, ale będą one raczej nieudane. Wśród inwestorów panuje ostrożny optymizm, ale przed wynikami, a także przed decyzją Fed, nikt nie chce się wychylać" - powiedział analityk w DM Millennium, Tomasz Nowak.
Fed poda swoją decyzję w przyszły wtorek. Ostatnie dane z USA ograniczyły oczekiwania dotyczące kolejnej podwyżki stóp procentowych w USA, a przerwanie długotrwałego cyklu zacieśniania polityki pieniężnej w największej gospodarce świata mogłoby zwiększyć zainteresowanie rynkami akcji na całym świecie.
Dzięki wysokim oczekiwaniom co do wyników kwartalnych, jak i dobrym danym makroekonomicznym Polski, od połowy czerwca kiedy WIG20 ustanowił najniższy poziom w tym roku, najważniejszy indeks warszawskiej giełdy urósł o jedną trzecią.
"W funduszach zagranicznych nie widać nabyć, ale i nie widać umorzeń. Dokonuje się jednak zmiana w portfelach na korzyść naszego regionu i Polski. Obecnie nie ma na rynku zdecydowania i nie będzie aż pojawią się nabycia do funduszy zagranicznych" - powiedział zarządzający w szwajcarskim Clariden Fund, Andrzej Błachut.