Niedaleko rosyjsko-białoruskiej granicy w obwodzie briańskim doszło do awarii rurociągu "Przyjaźń", głównego kanału transportującego rosyjską ropę do krajów europejskich. - Nie ma żadnego niebezpieczeństwa ograniczenia dostaw do Europy Zachodniej, a sytuacja pozostaje pod kontrolą - poinformowano nas w biurze prasowym spółki Transnieft, głównego operatora rurociągu "Przyjaźń", którym płynie około 1/3 całego rosyjskiego eksportu surowca.
Analitycy rynku również uważają, że awaria nie odbije się na dostawach surowca. Jak zapewnił Tomasz Zakrzewski, rzecznik Przedsiębiorstwa Eksploatacji Rurociągów Naftowych "Przyjaźń", które jest operatorem polskiego odcinka rurociągu, wypadek nie dotyczy nitki biegnącej przez Polskę, tylko części transportującej ropę do państw bałtyckich.
Jednocześnie Transnieft nie chciał udzielić szczegółowych informacji na temat rozmiarów i przyczyn awarii.
Nastąpiła ona na odcinku Unecza-Połock. Według danych rosyjskiego rządu, wyciekło około 48 m sześc. ropy naftowej.
W ostatnim czasie nie notowano znaczących przerw w pracy rurociągu na tym odcinku. Jedynie w maju w ukraińskiej części "Przyjaźni" w obwodzie lwowskim doszło do wybuchu, który zniszczył część obiektu. Odcinek ten jednak nie był wówczas użytkowany i trwały na nim prace remontowe.