O ok. 1,3 proc. poszły w zeszłym tygodniu w górę ceny na szerokim rynku surowcowym. To niewiele, biorąc pod uwagę dużą zmienność obserwowaną wcześniej. Część strat z poprzedniego tygodnia odrobiły m.in. złoto i miedź. Ropa naftowa wciąż jest bardzo droga, jednak na razie jej ceny przestały bić rekordy. Jednak to właśnie ceny w grupie surowców energetycznych (spośród sześciu wyróżnianych w indeksie CRB Futures) rosły w ostatnich dniach najmocniej. Było tak za sprawą gazu ziemnego, który zdrożał o ponad 20 proc. w reakcji na niespodziewany spadek zapasów surowca w magazynach w USA. Zwykle w miesiącach wakacyjnych te zapasy rosną, bo firmy przygotowują się na sezon grzewczy. W piątek gaz za Atlantykiem osiągnął cenę 7,95 dolara za 1 mln BTU (brytyjskich jednostek cieplnych), najwyższą od połowy kwietnia. Na zwyżkę cen miedzi na światowych rynkach wpłynął zawał w jednej z kopalni chilijskiego koncernu Codelco, największego producenta miedzi na świecie. Innej chilijskiej kopalni, należącej do australijskiego BHP Billiton, grozi strajk niezado- wolonych z braku podwyżki płac górników. Funt metalu na rynku COMEX w Nowym Jorku kosztował wczoraj już 3,64 USD, czyli ponad 8 tys. USD za tonę (ceny są wyższe niż miedzi w Londynie), w porównaniu z 3,48 USD tydzień wcześniej. Złoto podrożało w skali tygodnia o ponad 3 proc., do 632 USD za uncję. Wczoraj poza gazem ziemnym (kolejne przeszło 8 proc. w górę) i miedzią (wzrost o 1,6 proc.) mocno drożał też nikiel (o 4,2 proc.). Indeks CRB Futures rósł o 0,1 proc. i wynosił 344,2 pkt.