Wierzyciele SAirLines Europe muszą jeszcze poczekać na pieniądze. Sprzedaż mniejszościowego, choć sporo wartego, pakietu akcji PLL LOT nie jest prostą sprawą.
Pogłoski o możliwości przejęcia akcji przez niemieckiego przewoźnika na razie się nie potwierdziły. Być może Lufhansa nie była zainteresowana transakcją, która nie dawała jej możliwości kontrolowania polskiego przewoźnika.
Dla LOT-u brak zainteresowania ze strony branżowych inwestorów oznacza możliwość dalszego działania w formule niezależnego, narodowego przewoźnika. LOT pod skrzydłami silnego międzynarodowego operatora mógłby stać się zaledwie wschodnioeuropejskim przyczółkiem dużej linii lotniczej, bez szans na własną ekspansję.
Utrzymanie niezależności i dalszy rozwój będą jednak możliwe, jeśli Ministerstwo Skarbu Państwa sprywatyzuje spółkę przez ofertę publiczną. Wybierając tę ścieżkę rozwoju, trzeba jednak pamiętać o dobrym przygotowaniu firmy. Giełdowi gracze nie kupią akcji przedsiębiorstwa, które nie ma dobrej strategii, perspektyw i jasnego planu działania. Te plany podobno właśnie powstają.
Według nich, krajowy przewoęnik ma aktywniej walczyć o klienta, rozwinąć siatkę połączeń i uporządkować firmę "od środka". Przede wszystkim zakończyć spory zbiorowe z pracownikami.