Antydatowanie opcji może oznaczać nie tylko kłopoty z Komisją Papierów Wartościowych i Giełd (SEC) i Departamentem Sprawiedliwości - przekonują się amerykańskie spółki. Sprawą zajął się także urząd podatkowy (IRS).
Zarówno firmy, jak i osoby indywidualne mogą zapłacić nawet miliony dolarów podatków, kar i odsetek, jeśli okaże się, że przy procederze wstecznego datowania opcji oszukano także fiskusa. Według raportu IRS opublikowanego przez "New York Times", skarbówka przygląda się w tej chwili 30-40 spółkom, które przyznały się do "problemów" z antydatowaniem opcji. Zajmuje się tym specjalny, pięcioosobowy zespół. Oprócz tego audytorzy IRS otrzymali instrukcje, aby zwracać szczególną uwagę na problemy z opcjami przy kontrolowaniu firm. Komisarz Internal Revenue Service Mark Everson nakazał też konsultowanie się z SEC, aby ustalić, jakie firmy wziąć pod lupę. Zarówno SEC, jak i Departament Sprawiedliwości, prowadzą dochodzenia w sprawie kilkudziesięciu spó-łek. Kilka dni temu przedstawiono już nawet pierwsze oskarżenia wobec dwóch byłych dyrektorów firmy Brocade Communications o oszustwa inwestycyjne.
O ile sam proceder wstecznego datowania nie zawsze jest nielegalny, o tyle może prowadzić do poważnych problemów podatkowych i księgowych. Op-cje często nie mogą być w USA odpisem podatkowym w rozliczeniach finansowych spółki. Może się więc okazać, że wiele firm winnych jest pieniądze fiskusowi. Spółki mogą zostać zmuszone do zapłacenia kar.
Na antydatowaniu opcji korzystają przede wszystkim szefowie spółek, mogący kupić akcje własnej firmy po niższej cenie. Jednak i oni mogą popaść w tarapaty, jeśli okaże się, iż w niewłaściwy sposób rozliczali się z IRS.
Nowy Jork