Holenderskie Eureko postanowiło zaskarżyć jedną z uchwał walnego zgromadzenia Powszechnego Zakładu Ubezpieczeń. Podczas obrad WZA, 12 lipca, Skarb Państwa (posiadacz 55 proc. akcji PZU) zagłosował przeciwko wprowadzeniu do porządku zgromadzenia dwóch punktów. Pierwszy dotyczył informacji o postępach prac we wprowadzaniu PZU na giełdę. Drugi - dyskusji o nowym systemie motywacyjnym dla kadry zarządzającej PZU. Oba punkty znalazły się w porządku obrad na wniosek Eureko (ma ok. 33 proc. akcji PZU).

Kodeks spółek handlowych mówi, że każdy akcjonariusz, posiadający co najmniej 10 proc. akcji spółki, ma prawo "umieszczenia określonych spraw w porządku obrad zgromadzenia". Źądanie takie należy złożyć na piśmie, co najmniej miesiąc przed terminem zgromadzenia. - Uważamy, że usunięcie z porządku obrad punktów, zgłoszonych przez mniejszościowego akcjonariusza może się odbyć tylko za zgodą wnioskodawcy - mówi Michał Nastula, prezes Eureko Polska. - Jeśli większościowy udziałowiec mógłby za każdym razem uchylać punkty obrad, to przepis KSH byłby martwy - dodaje. Jak tłumaczy Nastula, zachowanie reprezentantów Skarbu Państwa podczas lipcowego zgromadzenia było niezgodne z kodeksem dobrych praktyk w spółkach publicznych. - Wniosek o zaskarżenie uchwały zgromadzenia jest gotowy. Mamy 30 dni od zgromadzenia na jego złożenie i na pewno zrobimy to w tym czasie - twierdzi szef polskiej firmy Eureko.

Zdaniem mec. Ryszarda Bartkowiaka, radcy prawnego w kancelarii Grynhoff, Woźny i Wspólnicy, Eureko ma niewielkie szanse na wygranie procesu. - PZU nie jest spółką publiczną, więc kodeks dobrych praktyk nie ma tu zastosowania - wyjaśnia Bartkowiak. Jak dodaje, nawet ewentualne wygranie sprawy nie przyniosłoby Eureko wielkich korzyści. - Jeśli sąd zakwestionuje uchwałę, to nie pociągnie to za sobą daleko idących skutków prawnych. Pozostałe uchwały walnego zgromadzenia zostaną utrzymane choćby dlatego, że nie są skarżone - tłumaczy Bartkowiak.

Według niego, Eureko zyska na tym procesie bardziej medialnie niż prawnie. Jak mówi Ryszard Bartkowiak, gdyby sąd przychylił się do wniosku Holendrów, mógłby to być argument, mówiący o szykanowaniu mniejszościowego akcjonariusza PZU. - Może to mieć pewne znaczenie przy procesach o odszkodowanie, o które ubiega się Eureko od polskiego rządu - twierdzi nasz rozmówca.