Polska ma szansę na bezprecedensowy boom gospodarczy. Same czynniki strukturalne powinny dawać wzrost PKB na poziomie 5 proc. Dodatkowym czynnikiem napędzającym wzrost mogą być środki z Unii Europejskiej - twierdzą w opublikowanym wczoraj raporcie analitycy banku inwestycyjnego Merrill Lynch.
Według nich, gdyby nasz kraj lepiej wykorzystał pieniądze z Brukseli, moglibyśmy mieć wzrost gospodarczy dochodzący do 7 proc. Merrill Lynch przypomina, że Polska będzie krajem, do którego w latach 2007-2013 trafi najwięcej unijnych środków. W grę wchodzi niemal 60 mld euro.
- Kwota dostępnych środków z funduszy strukturalnych i spójności zwiększy się do 8,1 mld euro, co odpowiada 2,9 proc. PKB prognozowanego na 2007 r. (w tym roku absorpcja funduszy unijnych jest szacowana na 2 proc. PKB). W dodatku, ze względu na nieudolne dotychczasowe wykorzystanie środków, Polska będzie miała kolejne 4-5 mld euro (ok. 1,5 proc. PKB) do wydania przed końcem 2008 r. - przypominają specjaliści z Merrill Lyncha.
Według nich, to oznacza, że w następnych dwóch latach dostępne środki z Unii mogą stanowić nawet 3,5 proc. PKB. Przyspieszenie wzrostu gospodarczego o 2 pkt proc. byłoby możliwe przy wykorzystaniu trzech czwartych dostępnych środków.
- To będzie jednak wymagało wielkiego wysiłku na froncie polityki gospodarczej - stwierdza Merrill Lynch. Analitycy banku doradzają rządowi położenie dużo większego nacisku na wykorzystanie funduszy z Unii Europejskiej. - W grę wchodzi zbyt duża stawka dla gospodarki, dla Prawa i Sprawiedliwości, a także dla premiera Kaczyńskiego (60 mld euro i szansa na reelekcję), żeby nie pozwolić sobie na posiadanie najwyższej klasy koordynatora polityki gospodarczej i profesjonalnego zespołu ekspertów ekonomicznych i prawnych, specjalizujących się w sprawach związanych z UE - stwierdza Merrill Lynch.