Reklama

Będziemy pracować na pomoc dla rolników

Najlepiej byłoby, gdyby nie dawać nikomu żadnej pomocy, bo inni muszą na to ciężko pracować

Publikacja: 04.08.2006 08:11

Rząd przyjął pakiet pomocy dla rolników, który ma złagodzić straty wywołane suszą. Na marginesie - przy okazji dyskusji o obowiązkowych ubezpieczeniach pojawiła się dość ciekawa informacja. Otóż, według ubezpieczycieli, susza, czy raczej zagrożenie suszą, jest zjawiskiem częstym i zaczyna pojawiać się praktycznie każdego roku.

Tymczasem rząd zachowuje się, jakbyśmy mieli do czynienia z klęską niespotykaną do tej pory. Albo więc towarzystwa wciskają opinii publicznej kit, bo chcą się wyłgać od niechcianego obowiązku, albo rząd przegapił ostatnich parę lat.

Oczywiście, Rada Ministrów jest nowa, zwłaszcza premier. Ale wicepremier Andrzej Lepper na swoim stanowisku ma nieco większy staż, a poza tym jest rolnikiem z zawodu i kieruje czymś w rodzaju partii chłopskiej, więc chyba o kaprysach natury powinien wiedzieć więcej.

Tak czy owak - pakiet został przyjęty, co będzie budżet kosztować ok. 500 mln zł. Od razu pojawiły się sugestie, że to za mało (ciekawe, skąd takie wnioski - czyżby rząd nie wierzył GUS-owi w ocenie szkód). Z drugiej strony zaś usłyszeliśmy głosy ulgi, że to na szczęście mało, bo z zapowiedzi wicepremiera Leppera wynikało, że pomoc będzie liczona w miliardach.

Ale czy owe 500 mln zł to mało? Sam się zacząłem nad tym zastanawiać. Otóż, jak wynika z danych GUS, średnia płaca w sektorze przedsiębiorstw w czerwcu wyniosła 2625 zł. A więc żeby zarobić na tę pomoc dla rolników, przez miesiąc musiałoby pracować ponad 190 tys. osób. I to w sytuacji, gdyby każdą zarobioną złotówkę oddawali rolnikom. A przecież w kolejce do ich pieniędzy są jeszcze ZUS, budżet, samorządy itd. Poza tym - aby pracować przez miesiąc, trzeba jeszcze jeść i pić. Sprawę mieszkania i ubrania można sobie podarować, bo mamy lato. A więc można śmiało powiedzieć, że na pakiet dla rolników będzie pracować od blisko 400 tys. do prawie 600 tys. osób przez miesiąc.

Reklama
Reklama

A przecież już wielu innych pracuje na rolników. Tegoroczna dotacja budżetu do głównego funduszu Kasy Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego wynosi blisko 15 mld zł. KRUS jest dotowany, bo - podobnie jak ZUS - zbankrutowałby bez pomocy państwa. Tyle że - odmiennie niż w przypadku ZUS - pomoc płynie z podatków tych osób, które z KRUS nie korzystają. I znowu - jak podzielić wartość dotacji przez średnie wynagrodzenie - okazuje się, że na dotację dla KRUS musi pracować przez miesiąc blisko 5,7 mln ludzi.

A przecież ani na pomocy z powodu suszy, ani na dotacji dla KRUS nie kończy się strumień pieniędzy płynących dla rolników (zwroty akcyzy od paliwa choćby). Zresztą - nie tylko dla rolników. Pieniądze płynęły lub płyną do bezrobotnych (bezrobocie spada, a wydatki na zasiłki rosną), górników, stoczniowców, hutników. Ci ostatni wydają się interesującym przypadkiem - mianowicie czy wydatki, poniesione przez państwo na ochronę miejsc pracy i przemysłu hutniczego zwróciły się po prywatyzacji hut?

Po pieniądze z budżetu sięgali lub sięgają lekarze, pielęgniarki, firmy ubezpieczeniowe oraz banki. Na wszystkie te grupy czy instytucje łącznie przez dziesiątki czy setki miesięcy musiały i muszą nadal pracować miliony zwykłych Kowalskich.

Dlatego mam też prośbę. Najlepiej byłoby, gdyby nie dawać nikomu żadnej pomocy, bo inni muszą na to ciężko pracować. Ale jeśli już trzeba dawać pomoc, niech będą to rzadkie, dobrze przemyślane decyzje, których realizacja zostanie dokładnie prześwietlona i sprawdzona. Żeby po jednej takiej zapomodze nie było potrzeby znowu sięgać po pieniądze podatników. Bo w innym przypadku okaże się, że te miesiące pracy tysięcy czy milionów ludzi pójdą na marne.

A przecież premier naszego rządu - nawet nowy - oraz wicepremier - nawet z dłuższym stażem - powinni szanować ludzką pracę.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama