Władze meteorologiczne USA prognozują, że burza tropikalna Chris dotrze w rejon Zatoki Meksykańskiej w najbliższy poniedziałek, podkreślając jednocześnie, że nie powinna ona zagrozić tamtejszym rafineriom.
Seria ubiegłorocznych huraganów szalejących w rejonie Zatoki Meksykańskiej doprowadziła do 25-procentowego spadku produkcji amerykańskiej ropy oraz benzyny, windując ceny surowca do najwyższych poziomów w historii.
"Jest jasne, że bez względu na to, co stanie się z burzą tropikalną Chris, reakcja na nią stanowi dowód wrażliwości rynków na ryzyko wybuchu huraganów" - powiedział Eoin O'Callaghan z BNP Paribas.
Zdaniem O'Callaghana, rynek ropy pozostaje obecnie pod presją "rzeczywistych oraz hipotetycznych ryzyk geopolitycznych". Do tych pierwszych należą przede wszystkim zakłócenia w dostawach surowca z Iraku oraz zaburzenia w jego produkcji w Nigerii. Zupełnie teoretyczne jest dziś natomiast ryzyko ograniczenia dostaw ropy z ogarniętego konfliktem regionu Bliskiego Wschodu. Ani Izrael, ani Liban nie są bowiem producentami ropy naftowej. W dłużej perspektywie cena ropy może jednak spadać, prognozuje część analityków. Po uspokojeniu sytuacji geopolitycznej, o nastrojach na rynkach zacznie bowiem decydować ich zdaniem kondycja USA, największej gospodarki świata, a ta nie napawa obecnie optymizmem. Amerykański Produkt Krajowy Brutto (PKB) wzrósł w drugim kwarale zaledwie o 2,5 procent, wobec 3 procent oczekiwanych przez analityków oraz 5,6 procent w pierwszym kwartale.
"Spowolnienie gospodarki USA będzie coraz ważniejszym czynnikiem dla rynku ropy" - powiedział O'Callaghan.