Jedna bardzo dobra wiadomość i jedna zła obudziły w piątek inwestorów Pol-nordu. Ta pierwsza, według której gdańska firma ma się przeobrazić z nie najlepiej zarabiającej spółki budowlanej w osiągającego krociowe zyski dewelopera, przesłoniła gorsze komunikaty, mówiące o wielomilionowych dotychczasowych stratach Polnordu. W piątek kurs akcji gdańskiego przedsiębiorstwa wzrósł o 18,1 proc., do 25,4 zł.
Wkrótce wezwanie
Prokom Investments (PI), największy akcjonariusz Pol-nordu (kontroluje 34,2 proc. akcji), podpisał z giełdową firmą umowź inwestycyjną, na podstawie której Polnord stanie się centrum działalności deweloperskiej grupy Prokomu. Oznacza to zmianę strategii gdańskiego przedsiębiorstwa, specjalizującego się w generalnym wykonawstwie obiektów mieszkaniowych i wielkopowierzchniowych. Powód zmiany jest oczywisty: na deweloperce można zarobić o wiele więcej niż na budownictwie.
Zanim Polnord podejmie konkretne działania w nowej dziedzinie, Prokom Investments chce sobie zapewnić pełną kontrolę nad gdańską spółką. W tym celu ogłosi jeszcze w sierpniu wezwanie do sprzedaży akcji, w wyniku którego zwiększy swoje zaangażowanie do ponad 50 proc. Zaproponowana cena ma odpowiadać średniemu kursowi spółki z sześciu miesięcy poprzedzających wezwanie. Gdyby zatem Prokom Investments zdecydował się na ten krok teraz, musiałby zaoferować ponad 31 zł za papier.
Nowy szef