Ponad 6,6 proc. zyskali na piątkowej sesji właściciele akcji eCardu, mimo że spółka przedstawiła słabe wyniki finansowe za II kwartał. Na koniec dnia za papiery firmy płacono 2,9 zł.
Od kwietnia do czerwca przychody firmy, która niespełna miesiąc temu zadebiutowała na GPW, sięgnęły 1,09 mln zł i były o 28,1 proc. niższe niż przed rokiem, kiedy wyniosły 1,52 mln zł. Strata netto wzrosła z 0,41 mln zł do 0,71 mln zł, czyli o 73 proc. Narastająco po sześciu miesiącach obroty wynoszą 2,53 mln zł (2,76 mln zł rok temu), a strata netto sięga prawie 1,5 mln zł (0,94 mln zł).
eCard tłumaczy spadek obrotów zmianą w sposobie ich księgowania. Spółka, zajmująca się autoryzacją transakcji kartami kredytowymi w internecie, fakturowała wcześniej prowizję brutto od "obsłużonej" operacji i potem dzieliła się nią z wystawcą karty. Teraz fakturuje jedynie prowizję netto. Odmienny sposób księgowania transakcji jest konsekwencją zmiany banku rozliczającego z BZ WBK na PKO BP.
Gdyby, jak można przeczytać w komentarzu do raportu, wyniki za II kw. ub.r. przeliczyć według nowego sposobu fakturowania, to marża, którą zainkasował eCard w tym okresie, wyniosłaby 0,7 mln zł wobec 0,83 mln zł w II kw. 2006 r.
Przedstawiciele spółki zapewniają, że wyniki za II kwartał były zgodne z planowanymi, a w niektórych pozycjach nawet nieco lepsze. Przychody przekroczyły biznesplan o 2 proc., a wynik netto o 5 proc. Dlatego podtrzymują prognozę finansową na cały rok, która zakłada sprzedaż w wysokości 9,2 mln zł i stratę netto na poziomie 870 tys. zł. - Przyznaję, że zamierzenia są bardzo ambitne. Ich powodzenie zależy od wielu czynników, przede wszystkim tempa wprowadzania do oferty nowych produktów. Jestem jednak przekonany, że prognoza zostanie zrealizowana - powiedział Konrad Korobowicz, prezes eCardu.