Akcjonariusze 4Media dostali kolejne prawne narzędzie, które pozwala im mieć nadzieję, że odzyskają pieniądze utopione w spółce. W czerwcu sąd nadał klauzulę wykonalności wyrokowi, nakazującemu wypłatę odszkodowań. Inwestorzy chcą odzyskać 2 mln zł i odsetki. W egzekucji wspomóc ich mieli wyznaczeni komornicy z Łodzi i Gdańska. Niestety, urzędnicy do tej pory nie potrafią ustalić, gdzie przebywają byli prezesi 4Media - Wojciech Krefft i Dariusz Kaszubski.

W listopadzie ubiegłego roku prezesom postawiono zarzuty prokuratorskie, jednak śledztwo, które w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie rozpoczęło się w maju 2003 r., przedłużono po raz kolejny - do 14 września. Dowiedzieliśmy się, że odrębne postępowanie w sprawie 4Media prowadzi też Prokuratura Apelacyjna w Gdańsku. Tam zarzuty są równie poważne - dotyczą prania brudnych pieniędzy. W Gdańsku prezesi jeszcze nie byli przesłuchiwani. Prokuraturze znane jest miejsce pobytu W. Kreffta. - Dariusz Kaszubski nie przebywa w miejscu zamieszkania - dowiedzieliśmy się od rzecznika gdańskiej apelacji.

Zdaniem Jarosława Augustynowicza ze Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych, które zorganizowało akcjonariuszy 4Media, a następnie doprowadziło do zaangażowania w sprawę przewodniczącego KPWiG, od początku liczono się z tym, że pieniędzy nie da się odzyskać. - Chcieliśmy przede wszystkim sprawę nagłośnić i pokazać, że zarządy giełdowych spółek, które działają na szkodę akcjonariuszy, nie mogą liczyć na bezczynność inwestorów - mówi Jarosław Augustynowicz.

4Media zaprzestały działalności już pod koniec 2002 r. Kilka miesięcy później spółka złożyła wniosek o upadłość. Po usunięciu z giełdy w 2003 r. prokuratura - na wniosek KPWiG - zajęła się sprawą nadużyć w firmie: niewypełnianiem obowiązków informacyjnych, twórczą księgowością, działaniem na szkodę spółki oraz manipulowaniem notowaniami. Krefft i Kaszubski m.in. zatajali informacje o długach kierowanej przez nich spółki, przedstawiali nieprawdziwe dane finansowe, sami sprzedawali akcje 4Media, nie podając tych informacji do wiadomości publicznej.

Nawet gdyby komornikom udało się ustalić miejsce pobytu byłych szefów 4Media, szanse na odzyskanie pieniędzy są niewielkie. Co prawda obaj uchodzili za osoby majętne, ale według naszych informacji, teraz mają problemy finansowe. Nie można wykluczyć, że majątki zostały ukryte. Jeżeli tak rzeczywiście jest, akcjonariusze mogliby próbować je odszukać. Takie usługi świadczą wyspecjalizowane firmy windykacyjne. Koszt sprawdzenia podstawowych informacji dotyczących nieruchomości, wierzytelności czy płac to kilkadziesiąt tysięcy złotych.