O 4,9 proc., do 0,78 zł spadł w poniedziałek kurs giełdowej spółki w reakcji na słabe wyniki finansowe. Producent płaszczy i garniturów stracił w drugim kwartale br. 2,56 mln zł, podczas gdy przed rokiem notował 1,16 mln straty netto. Strata operacyjna Próchnika zwiększyła się z 1,04 mln do 2,5 mln zł. Przychody łódzkiej spółki wzrosły dwukrotnie, do 3,54 mln zł.

- Mieliśmy problemy z zatwierdzeniem prospektu emisyjnego, co opóźniło dostęp do pieniędzy z emisji akcji serii E. Niepewność o możliwości przeprowadzenia oferty spowodowała konieczność wstrzymania rozwoju własnej sieci handlowej, a także gorsze zaopatrzenie naszych sklepów - mówi Krzysztof Okoński, wiceprezes Próchnika. - Drugie półrocze będzie dużo lepsze pod względem przychodów i zysków. Obroty sklepów powinny wzrosnąć co najmniej o 100 proc. w porównaniu z miesiącami letnimi - dodaje wiceprezes Okoński.

Próchnikowi nie pomogła pogoda, która ograniczyła popyt na sztandarowe produkty (płaszcze i garnitury). Po pierwszym półroczu giełdowa spółka zanotowała 6,8 mln zł przychodów i 3,58 mln straty netto (przed rokiem było to odpowiednio 2,62 mln i -1,9 mln zł). - Nie wykluczamy powrotu do aktywnych inwestycji giełdowych w sprzyjających warunkach - mówi Mikołaj Habit, prezes Próchnika, który od września ubiegłego roku do stycznia zarobił ponad 0,5 mln zł, inwestując w kontrakty terminowe. Spółka może poprawić częściowo wyniki dzięki realizacji układu z wierzycielami, co przełoży się na ok. 0,9 mln zł zysku.

W drugim kwartale liczba salonów krajowych Próchnika wzrosła do 11. Spółka otworzyła sklepy w Centrum Handlowym "Manufaktura" w Łodzi oraz "Factory Outlet Ursus" w Warszawie. - Sieć krajowa wzrośnie w tym roku o kolejnych 4-5 sklepów - zapowiada prezes Habit.

Spółka podtrzymuje plany ekspansji zagranicznej. Już w sierpniu ruszy salon firmowy w Lwowie. Producent płaszczy i garniturów chce mieć także swoje sklepy w Kijowie, Odessie, Moskwie i Sankt Petersburgu. - Jeśli chodzi o zagraniczne salony, łatwiej działa nam się na rynku ukraińskim. Rozmowy w Rosji przedłużają się z uwagi na wysokie ceny najmu i większe ryzyko - dodaje M. Habit.