W 2005 r. dochody podatkowe budżetu wyniosły 179,9 mld zł wobec planowanych 174,7 mld zł. Ekonomiści zastanawiają siź, czy w tym roku fiskus poradzi sobie równie dobrze. Dane po pierwszym półroczu pokazują, że niekoniecznie. Gorzej niż rok temu wygląda zaawansowanie dochodów z CIT (44,9 wobec 51,8-proc. rocznego planu), jak również podatków pośrednich (47,9 wobec 50,3 proc.). Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową szacuje, że podatki pośrednie przyniosą państwu nie 128,1 mld zł, ale 124,8 mld zł. Ministerstwo Finansów samo przyznaje, że mniejsze wpływy z VAT bźdą zrekompensowane przychodami z PIT-ów i akcyzy (m.in. z papierosów).

Ekonomiści z uwagą czekają wiźc na piątkowe informacje o wykonaniu budżetu po lipcu. Bźdą one wskazówką, o ile niedobór może być niższy od zakładanych 30,55 mld zł. Ministerstwo Finansów prog-nozuje, że deficyt budżetu po lipcu osiągnie 50-52 proc. planu wobec 57,8 proc. na koniec maja. Zmniejszenie niedoboru to efekt sezonowy - lipiec to pierwszy miesiąc, w którym urzźdy skarbowe nie zwracają już PIT-ów za rok ubiegły. Do tego dochodzą wyższe wpływy z VAT, ponieważ do 25 lipca mali podatnicy musieli rozliczyć siź z fiskusem na podstawie kwartalnej deklaracjiVAT-7K (wiźksze firmy kalkulują podatek co miesiąc). Niektórzy ekonomiści sądzą także, że w lipcu wzrosły dochody z VAT i akcyzy od olejów opałowych - jako że Polacy zwiźkszyli zakupy tego paliwa przed zapowiadaną podwyżką podatku i przed sezonem grzewczym. Wreszcie w lipcu do budżetu trafiły wpłata z zysku NBP za 2005 r. (1,16 mld zł) oraz pierwsze dywidendy ze spółek Skarbu Państwa.