W obu przypadkach nastawienie inwestorów do rynków wschodzących (emerging markets) przybierało euforyczny charakter w dość wczesnych fazach cyklu podwyżek stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych. Doszło do niego w połowie lutego 1994 r. oraz pierwszej połowie lutego 2000 r. Stopy zaczynały rosnąć w USA na początku lutego 1994 r. oraz w połowie 1999 r. Cykl zaostrzania polityki monetarnej trwał odpowiednio do początku lutego 1995 r. oraz połowy maja 2000 r. Stopień euforii na rynkach wschodzących mierzyliśmy różnicą między 12-miesięcznymi zmianami indeksu MSCI Emerging Markets oraz S&P 500.
Podobieństw jest dużo
Zachowanie głównych rynków finansowych przed ukształtowaniem bańki na rynkach wschodzących było we wszystkich przypadkach podobne. Sukcesywnie wcześniej w górę szły notowania towarów, zyskiwały amerykańskie akcje, zwiększała się rentowność obligacji. Trochę inaczej tym razem zachowywał się dolar, który przed końcową fazą formowania bańki zaczął wyraźnie iść w dół, a w dwóch poprzednich przypadkach zyskiwał na wartości. W sumie jednak przez większość czasu przed tym, jak różnica 12-miesięcznych zmian na giełdach emerging markets i w USA osiągała ekstremalny poziom, dolar pozostawał w konsolidacji. Tak było również ostatnim razem. Z notowań na tych rynkach wynika zatem, że warunki, w jakich kształtowały się bańki na rynkach wschodzących, były we wszystkich przypadkach podobne. Utrzymywały się dobre nastroje na amerykańskiej giełdzie, korzystna koniunktura gospodarcza na świecie windowała ceny surowców, co sprzyjało firmom wydobywczym, silnie reprezentowanym na emerging markets. Jednocześnie z czasem pojawiały się obawy inflacyjne, zaczynały się lub trwały podwyżki stóp procentowych, co znajdowało odbicie w zwyżce rentowności obligacji. Rynek dolara pozostawał "rozdarty" między sprzyjającą amerykańskiej walucie wysoką ceną pieniądza, będącą pochodną wcześniejszego zacieśniania polityki pieniężnej, a obawami przed jego wpływem na rozwój gospodarczy.
O ile notowania na rynkach finansowych w dotychczasowych przypadkach przebiegały w zbliżony sposób przed uformowaniem bańki na emerging markets, zachowanie po tym, jak do tego doszło, jest bardziej zróżnicowane. Podobieństwo widać na rynku towarów oraz amerykańskich akcji. W zupełnie odwrotnych kierunkach rozwinęła się w 1994 r. i 2000 r. sytuacja na rynku dolara i obligacji USA. Bardzo ciekawie przebiegały zdarzenia na giełdach emerging markets. Do mniej więcej 115 sesji od nadmuchania balonu na rynkach wschodzących notowania zachowywały się podobnie - najpierw spadły o około jedną piątą, a potem obserwowaliśmy niezbyt udane próby odrabiania strat. Wypadki od szczytu z maja tego roku bardzo dobrze wpisują się w taki schemat.
W 1994 r. oraz 2000 r. od 115. sesji od szczytu zdarzenia zaczynały się toczyć w różny sposób, choć ostateczny efekt był taki sam: po roku od powstania bańki ceny były 20-30 proc. niższe. Na czym polegała różnica? W 1994 r., po okresie niezbyt udanych prób odrabiania strat, doszło do przyspieszenia zwyżki, która wyniosła kursy akcji z emerging markets do kolejnych rekordów. Natomiast w roku 2000 od 115. sesji od szczytu obserwowaliśmy pogłębianie się przeceny.