Reklama

Kont osobistych nie przybywa

Boom w bankowości zdecydowanie nie dotyczy kont osobistych. W I półroczu przybyło ich niecałe 3 procent

Publikacja: 10.08.2006 07:25

Posiadanie jak największej liczby kont osobistych z regularnymi wpływami to marzenie każdego banku. Od 5 lat ROR-ów jednak nie przybywa. Jak wynika z zebranych przez nas danych, od końca grudnia ub.r. do końca czerwca w bankach przybyło niecałe 3 proc. kont. Z niecałych 15,8 mln ich liczba wzrosła do ponad 16,2 mln. Według Związku Banków Polskich, Polacy mają ok. 17 mln ROR-ów.

Najwięcej nowych kont

otworzył mBank

Na trudnym rynku pierwsza połowa roku szczególnie udana okazała się dla Dominet Banku, w którym wzrost wyniósł niemal 50 proc.(15 tys. rachunków). Ponad 15-proc. przyrosty odnotowały Kredyt Bank (73 tys.), MultiBank (15 tys.) i Raiffeisen (przybyło 34 tys. ROR, bank zalicza tu również konta lokacyjne z wyższym oprocentowaniem). Niewiele gorszy był też mBank (121 tys.). Obyło się natomiast bez spektakularnych zmian w pierwszej trójce. PKO BP (38 tys.) małymi kroczkami zbliża się do 6 mln kont. Pekao broni pozycji w granicach 2,1 mln. Zdecydowanie wyhamował z podbijaniem rynku BPH. Bank, który w 2005 r. zdobył 0,5 mln kont, w pierwszym półroczu przyciągnął 40 tys. klientów. Czwarty w rankingu - BZ WBK w pół roku przekonał do siebie 50 tys. nowych klientów.

Nowy klient tylko

Reklama
Reklama

od konkurencji

Z badań Pentora wynika, że ok. 48-50 proc. dorosłych osób deklaruje, że ma konto. Odsetek ten niestety nie zmienia się od 5 lat. Trwa więc zażarta walka o przeciągnięcie klientów konkurencji. Karierę robi cross selling - czyli przekonywanie do założenia ROR-u klienta, który ma w danym banku kredyt czy oszczędności, ale nie konto. - Zachęcanie do założenia ROR-u osoby, która dotychczas nie zna żadnego produktu bankowego, jest wyjątkowo trudne - uważa Michał Glinka, dyrektor departamentu produktów detalicznych w Banku BGŹ. Banki zresztą nawet się nie starają. Nowych klientów przekonują przede wszystkim do kredytów i kart płatniczych. Tak przynajmniej wynika z wydatków reklamowych. Promowanie kont pochłania mniej niż 10 proc. budżetów. Można to jednak zrozumieć, biorąc pod uwagę, że udzielenie kredytu okazuje się furtką do pozyskania konta klienta. ROR staje się bowiem często kartą przetargową w uzyskaniu lepszych warunków kredytu hipotecznego. Choć namawiania do przeniesienia konta zabrania prawo (Art. 385 pkt 7 ustawy o ochronie niektórych praw konsumentów oraz o odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną przez produkt niebezpieczny), to jest to obecnie stosowana praktyka. Zachźtą mogą siź okazać również korzystniejsze warunki kredytów gotówkowych dla znanych bankowi klientów.

Walka z kontami

oszczędnościowymi

Kłopot kont osobistych polega również na tym, że banki same zaczęły stwarzać im konkurencję. Zdaniem Michała Glinki, odczuwalna staje się konkurencja kont osobistych z kontami oszczędnościowymi. Rachunki oszczędnościowe oferując oprocentowanie porównywalne do lokat terminowych zapewniają dostępność do gotówki tak jak ROR-y. Wypłaty nie powodują utraty odsetek, a ich prowadzenie jest bezpłatne. Choć z takiego rachunku przeważnie można za darmo zrobić jedną wypłatę w miesiącu, a następne kosztują ok. 10 zł, to przy odpowiednim gospodarowaniu pieniędzmi są opłacalne.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama