Reklama

Alarm na lotnisku Heathrow wywołał spadki na giełdach

Wczorajsze wydarzenia to cios dla transportu lotniczego. Przewoźnicy mogą stracić wielu klientów, wzrosną koszty

Publikacja: 11.08.2006 07:24

Uziemione samoloty, zdenerwowani pasażerowie i inwestorzy giełdowi, którzy mieli w portfelach akcje towarzystw lotniczych, biur podróży i innych firm związanych z branżą turystyczną. To skutki czwartkowego alarmu na podlondyńskim lotnisku Heathrow, który miał też wpływ na ceny ropy naftowej.

Spadki na giełdach

Wczoraj z powodu zagrożenia atakami terrorystycznymi zamknięto główne brytyjskie lotnisko Heathrow. Pod znakiem zapytania było aż 440 przylotów. Policja aresztowała podejrzewanych o udział w przygotowywaniu zamachów. Terroryści zamierzali zdetonować ładunki przemycone w bagażach podręcznych na pokłady samolotów lecących do Stanów Zjednoczonych. Mieli podobno zaatakować 11 maszyn.

Antyterroryści wprawdzie pokrzyżowali plany zamachowców, ale nie uchronili od strat linii lotniczych i wielu firm branży turystycznej. British Airways, Ryanair, Lufthansa i Air France-KLM zaczęły czwartkowe notowania giełdowe od kilkuprocentowych spadków. Dzień również skończyły na minusie, podobnie jak wiodące indeksy na giełdach europejskich. Również w Warszawie notowaliśmy spadki. Sesje w USA najważniejsze wskaźniki zaczęły od zniżek. Taniały też akcje hiszpańskiej spółki Ferrovial, akcjonariusza warszawskiego Budimeksu, który kupuje brytyjską firmę BAA, zarządzającą kilkoma brytyjskimi lotniskami, w tym największym - Heathrow.

Lufthansa miała w rozkładzie aż 56 lotów z i do Londynu i wszystkie odwołała. Na Heathrow odwołano przyloty samolotów na krótkich dystansach, na których czas lotu nie trwa dłużej niż trzy godziny. Najbardziej ucierpiały British Airways, dla których Heathrow jest głównym portem.

Reklama
Reklama

Straty inwestorów giełdowych posiadających akcje tej spółki sięgały wczoraj nawet ponad 6 proc. Przy 4,2 miliarda funtów kapitalizacji to dużo.

Z perspektywy Warszawy

British Airways odwołały trzy loty do Londynu i trzy do Warszawy. LOT musiał zrezygnować z dwóch rejsów. Leszek Chorzewski, rzecznik PLL LOT, twierdzi, że nie ma na razie żadnych planów związanych z długoterminowym wstrzymaniem rejsów do stolicy Wielkiej Brytanii. Krajowy przewoźnik przygotował bezpłatną ofertę zmiany terminów rezerwacji biletów do Londynu dla klientów, którzy planowali lecieć tam między 10 a 15 sierpnia.

Większych problemów nie przewidują tanie linie lotnicze działające na naszym rynku. Niskokosztowi przewoźnicy nie korzystają z lotniska Heathrow. Tanie linie operują z mniejszych portów w pobliżu Londynu - Stansted, Gatwick i Luton. Eryk Kłopotowski, rzecznik SkyEurope, twierdzi, że żaden z planowanych na najbliższe dni rejsów do Londynu nie został odwołany. - Oczywiście, musimy się liczyć z opóźnieniami. Na lotniskach w Anglii może panować spore zamieszanie, głównie jeśli chodzi o kwestie bezpieczeństwa - mówi. Również nasz rodzimy tani przewoźnik - Centralwings - zapewnia, że nie planuje wstrzymywania samolotów lecących do stolicy Wielkiej Brytanii. - Nie mamy żadnych informacji o możliwych kłopotach na lotnisku Gatwick. Spodziewamy się natomiast, że rejsy powrotne do Polski mogą być opóźnione - wyjaśnia Iza Bogus, rzecznik Centralwings.

Z tanich linii lotniczych działających w Polsce Ryanair odwołał piątkowy lot z Bydgoszczy do Stansted, a EasyJet z Krakowa do Londynu.

Na razie nie wiadomo, ile pieniędzy stracili przewoźnicy, którzy musieli odwołać rejsy w wyniku alarmu antyterrorystycznego w Londynie.

Reklama
Reklama

Na kilkadziesiąt minut ewakuowano lotnisko Okęcie. Powodem akcji było pozostawione na hali odlotów tekturowe pudełko. Komenda Główna Straży Granicznej zapewniła, że była to standardowa procedura nie mająca nic wspólnego z wydarzeniami w Londynie.

Drogie bezpieczeństwo

Taka sytuacja jak wczoraj, kiedy wprowadzono rygorystyczne kontrole i ograniczenia dotyczące bagażu podręcznego, oznacza dla powietrznych przewoźników dodatkowe koszty. - Będą musieli płacić więcej za środki bezpieczeństwa, zwiększyć zatrudnienie - uważa Nick van den Brul, analityk Exane BNP Paribas w Londynie. - Koszty tego zagrożenia (terrorystycznego - red.) będą bardzo wysokie dla linii brytyjskich - dodaje Francoise Humbert, rzeczniczka Stowarzyszenia Europejskich Linii Lotniczych. Jej zdaniem, koszty bezpieczeństwa powinien sfinansować rząd. Po ataku terrorystów na nowojorski World Trade Center amerykański Kongres błyskawicznie uchwalił pakiet ratunkowy zapewniający liniom lotniczym z kasy państwa fundusze w wysokości 15 mld USD, z czego 10 mld to gwarancje rządowe na zaciągane pożyczki.

Ropa taniała

Nowy kryzys w transporcie lotniczym doprowadził do spadku cen ropy, bo grający na tym rynku spodziewali się mniejszego popytu na paliwo. Wrześniowe dostawy surowej ropy w Nowym Jorku potaniały o ponad dolara i rano kosztowały 75,30 USD za baryłkę. Bruce Evers, analityk rynku ropy w Investec Securities w Londynie przewidywał wczoraj spadek cen ropy mimo obaw o płynność dostaw w związku z problemami British Petroleum na Alasce. Brytyjski koncern przestał eksploatować ropę na połowie największego pola naftowego w Ameryce Północnej, bo musi wymienić skorodowane rurociągi. Michael Davies, analityk z firmy Sucden nie wyklucza, że z powodu kryzysu na Heathrow ceny ropy będą spadać także w następnych dniach.

Po atakach z września 2001 r. ruch powietrzny na świecie zmniejszył się o jedną trzecią, a akcje British Airways rok później były o 28 proc. tańsze niż przed tą tragedią. Podobnie było z walorami innych międzynarodowych przewoźników.

Reklama
Reklama

Terroryzm czy spowolnienie?

Pojawienie się zagrożeń związanych z terroryzmem wywołało znaczącą zniżkę na europejskich parkietach. Szczególnie negatywnie odbiły się na kursach spółek z branży lotniczej. Mają one jednak znikomy wpływ na wartość głównych indeksów. Czy jednak wydarzenia z Londynu w pełni tłumaczą zachowanie inwestorów? Nastąpiły one w specyficznym momencie, kiedy rynki są wyraźnie zaniepokojone perspektywą spowolnienia amerykańskiej i światowej gospodarki. Groźba zamachów została zatem potraktowana jako czynnik zwiększający prawdopodobieństwo tego scenariusza. Skoro jednak do tragicznych wydarzeń ostatecznie nie doszło, reakcje inwestorów trzeba traktować jako wyraz aktualnych nastrojów.

Komentarz

Francoise Humbert

rzeczniczka prasowa stowarzyszenia Europejskich linii lotniczych

Reklama
Reklama

Kursy akcji europejskich spółek

spadają, ale wkrótce sytuacja

powinna się ustabilizować

Spadek akcji największych europejskich operatorów lotniczych wywołany próbą ataku terrorystycznego na lotnisku w Heathrow nie powinien przekształcić się w dłuższy trend. Informacje o próbach zamachów w portach są stosunkowo częste i wątpliwe jest, aby ten czynnik wpływał przez dłuższy czas na notowania akcji poszczególnych linii lotniczych. Wraz z odwołaniem alarmu i wznowieniem rejsów sytuacja powinna się normalizować.

Obecnie jest jeszcze za wcześnie, by przystąpić do szacowania strat, jakie poniosą operatorzy na skutek wstrzymania lotów. Jednak cena, jaką zapłacą za zagrożenie atakiem terrorystycznym brytyjskie linie, będzie prawdopodobnie bardzo wysoka. Wydarzenia na Heathrow pokazują,

Reklama
Reklama

że państwo powinno zagwarantować więcej środków na zapewnienie

odpowiedniego poziomu bezpieczeństwa na terenie portów. Jeśli znajdą się dodatkowe pieniądze, mogą one uchronić przewoźników lotniczych przed kolejnymi stratami.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama