Reklama

Dyskretny urok emigracji zarobkowej

Doniesienia o emigracji dwóch milionów osób w celach zarobkowych wydają się zdecydowanie przesadzone

Publikacja: 11.08.2006 08:50

Wstępując do Unii Europejskiej w maju 2004 roku, Polska stała się częścią wspólnego rynku, w tym również rynku pracy. Otwarcie granic przez państwa UE doprowadziło do wzmożonych przepływów pracowników z Polski do innych krajów, a przez to również do spadku bezrobocia u nas. Jednak konsekwencje emigracji zarobkowej nie sprowadzają się tylko do samego rynku pracy.

Ponieważ osoby decydujące się na wyjazd pozostawiają w kraju rodzinę, część wynagrodzeń osiąganych za granicą jest przekazywana do Polski. Skalę tego zjawiska obrazują dane dotyczące prywatnych transferów z bilansu płatniczego, uwzględniające zarówno środki przesyłane do kraju w formie przelewów bankowych, jak i oszacowaną wartość walut, przywożonych w walizkach przez emigrantów zarobkowych.

Od trzeciego kwartału 2004 roku skala transferów przekazywanych do Polski zdecydowanie się zwiększyła. O ile jeszcze w 2003 roku wynosiła w sumie 4 mld euro, o tyle w 2005 roku osiągnęła niemal 5,5 mld euro. Oznacza to, że od momentu akcesji do Polski trafiało w każdym kwartale średnio o 300-400 mln euro więcej. Co więcej, prawdopodobnie nie jest to koniec dynamicznego trendu wzrostowego w transferach prywatnych, gdyż wciąż trwa proces migracji zarobkowej, a część osób, która niedawno znalazła się za granicą, nie zaczęła jeszcze przekazywać swoich wynagrodzeń do Polski. Z tego względu relatywnie szybki wzrost transferów ma szanse utrzymać się jeszcze przynajmniej przez najbliższe dwa-trzy lata. Jednak w dłuższym horyzoncie proces ten powinien wyhamować, gdyż część emigrantów zarobkowych zdecyduje się zapewne wrócić do kraju, a część osób, która postanowi osiedlić się na stałe za granicą, prawdopodobnie ograniczy transfery swoich wynagrodzeń.

Co ciekawe, powyższe dane pozwalają przynajmniej częściowo ocenić skalę odpływu pracowników z Polski. W ostatnich miesiącach w mediach zaczęły krążyć informacje o dwóch milionach Polaków, którzy po rozszerzeniu UE zdecydowali się rozpocząć pracę w Europie Zachodniej, w tym przede wszystkim w Wielkiej Brytanii oraz Irlandii. W świetle danych z bilansu płatniczego doniesienia te wydają się jednak mijać z prawdą.

Gdyby po rozszerzeniu Unii z Polski rzeczywiście wyjechało 2 mln pracowników, oznaczałoby to, że każda z tych osób przekazywała do Polski przeciętnie około 62 euro (miesięcznie). Warto pamiętać, że część osób wyjeżdżających za granicę decyduje się na taki krok, by utrzymać rodzinę pozostającą w kraju, a w związku z tym należałoby oczekiwać transferów znacznie przekraczających ten poziom. Nawet gdyby zaledwie połowa osób pracujących za granicą decydowała się na przekazywanie części swojego wynagrodzenia do kraju, skala transferów powinna być znacznie większa.

Reklama
Reklama

Chociaż odpływ pracowników do krajów UE może z czasem stać się problemem dla niektórych branż, doniesienia o emigracji 2 mln osób w celach zarobkowych wydają się zdecydowanie przesadzone. Co więcej, we wszystkim można jednak odnaleźć pozytywne strony. Nawet jeżeli proces odpływu pracowników będzie kontynuowany w najbliższych latach, znajdzie on odzwierciedlenie w napływie transferów do Polski, a tym samym przyczyni się do poprawy sytuacji na rachunku bieżącym.

Starszy ekonomista, Citibank Handlowy

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama